Sebastian Staszewski: Tytuł „Piłkarki Roku 2015” w plebiscycie „Piłki Nożnej” to dla Pani duże zaskoczenie? Bo patrząc na kadrę reprezentacji Polski, w której chwilowo – miejmy nadzieję – Pani brakuje, tak wielkich klubów, jak Paris Saint-Germain, nie uświadczymy.

 

Katarzyna Kiedrzynek: Dla mnie to wielkie wyróżnienie. Już sama nominacja była dla mnie zaskoczeniem. Ciężko było mi w ogóle uwierzyć w to, że na tak prestiżowej gali będzie kategoria „Piłkarka Roku”. A więc kiedy dowiedziałam się o nominacji, było mi bardzo miło. Po zwycięstwie jestem natomiast przeszczęśliwa! Mam nadzieję, że najlepszą polską zawodniczkę będziemy wybierać co roku.

 

Radović: Nie zagram w Legii, bo są tam ludzie, którzy mnie nie chcieli

 

Szkoda, żeby najlepsza piłkarka nie gra w reprezentacji Polski…

 

Na boisku robię wszystko, aby być coraz lepsza. A więc mam nadzieję, że któregoś dnia selekcjoner znów mnie zauważy i ponownie będzie okazja, aby współpracować. Oby wszystko wróciło na właściwe tory.

 

A więc Wojciech Basiuk musi chwycić za telefon!

 

Teraz decyzja należy do trenera. W Polsce mamy wiele świetnych bramkarek. Są Ania Szymańska [mistrzyni Polski z Medykiem Konin – przyp. red.] czy Daria Antończyk [była piłkarska Ajaxu Amsterdam, bramkarka AZS PWSZ Wałbrzych – przyp. red], które są na bardzo wysokim poziomie. Ja natomiast jestem otwarta na rozmowy.

 

Na co dzień występuje Pani w wielkim klubie – Paris Saint-Germain. Jak to jest być częścią tak potężnej, światowej marki?

 

To wspaniałe uczucie. Na początku mojej przygody z PSG przeżyłam wielki szok, ponieważ to klub odległy od polskich realiów. Dziś czuję się tam bardzo dobrze, jak w domu. Atmosfera w drużynie jest wspaniała. Jestem ważną częścią drużyny, więc teraz może być już tylko lepiej.

 

Znajduje Pani czas na zwiedzenie Paryża? To piękne miasto…

 

Czas na spacery czy wyjście w miasto jest, ale w tej chwili skupiam się tylko na meczach i treningach.

 

A gdyby na taki spacer zaprosił Panią gwiazdor męskiej drużyny PSG Zlatan Ibrahimović?

 

Wszyscy pytają mnie o Zlatana!

 

Trudno się dziwić. Udało się Wam kiedyś spotkać?

 

Udało się, ale nie mieliśmy okazji się poznać. Mijaliśmy się na oficjalnych spotkaniach klubu. Znajomość ze Zlatanem wciąż jest sprawą otwartą, więc zobaczymy, co z tego będzie.

 

Piłkarze PSG to gwiazdy Paryża. A piłkarki?

 

Bardzo często zdarza się, że piłkarki są tu rozpoznawane. W Polsce to wciąż sport niszowy, chociaż dowiaduje się o nim coraz więcej osób, coraz więcej jest medialnych publikacji. We Francji jest zupełnie inaczej. Są dziewczyny, które na meczach męskiego PSG królują na miejscach VIP. Bywają na imprezach, eventach, pokazach mody. Są częstymi gośćmi programów telewizyjnych.

 

A Pani bywa na Parc des Princes?

 

Jasne, chociaż przyznaję, że wybieram tylko najważniejsze mecze: z Barceloną albo Realem. Mecze ligowe oglądam w domu, albo… nie oglądam ich w ogóle.

 

Wolnego czasu nie ma Pani zbyt wiele szczególnie, że jeśli nie biega Pani za piłką, to pozuje Pani w poważnych sesjach…

 

Czasem się zdarza. Ostatnio zostałam doceniona właśnie we Francji. Wzięłam udział w sesji magazynu L'Équipe „Sport&Style”. Razem ze mną pozowali Kevin Trapp, pierwszy golkiper męskiej drużyny PSG i Thierry Omeyer, bramkarz PSG i legenda reprezentacji Francji w piłce ręcznej. A więc najlepsi i najprzystojniejsi. Nie będę ich wychwalać, bo zrobi mi się gorąco… Fajnie, że wzięłam udział w takim evencie. To bardzo miłe. Wyszło nieźle, bo miałam kilka gazet, ale rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Poza tym cieszę się, że moją osobą mogę promować kobiecą piłkę nożną.

 

Pani kontrakt z PSG jest ważny do 30 czerwca 2018 roku. Myśli Pani o przyszłości? Piłkarze marzą o grze w Premier League albo Primera Division. A piłkarki?

 

Marzenia są przeróżne. Chciałbym w końcu coś wygrać! Wygrałam co prawda statuetkę „Piłki Nożnej”, ale chodzi mi o zwycięstwo drużynowe. Czekam na złoty medal na mojej szyi.