Po torze, na którym w listopadzie odbyła się ostatnia runda poprzedniego sezonu, w czwartek i piątek jeździło łącznie ośmiu zawodników Moto2 i dwudziestu Moto3. Oba dni upłynęły pod znakiem silnego wiatru, a czwartek także deszczu, który skutecznie ograniczył czas spędzony przez zawodników w akcji.

 

Rajdowe MŚ: Ogier w dalszym ciągu liderem


Mimo wszystko tempo czołówki było imponujące. W stawce Moto2 oba dni z najlepszym rezultatem zakończył obrońca tytułu, Francuz Johann Zarco. 25-latek z Cannes, który rok temu sięgnął po mistrzostwo i wygrał osiem z osiemnastu wyścigów startując na motocyklu marki Kalex w specyfikacji 2014, tym razem przesiadł się już na maszynę w wersji 2016, z nowym zawieszeniem WP włącznie.

Zarco opuszczał Walencję po zanotowaniu czasu 1:34.5. To rezultat o blisko pół sekundy lepszy niż należący do Pola Espargaro, niepobity od 2013 roku, rekord toru z kwalifikacji Moto2. W sześcioletniej historii Moto2 mistrzowi świata nigdy nie udało się obronić tytułu. Czy Francuz będzie pierwszym, który tego dokona? Póki co potwierdza, że jest w świetnej formie.

 


Polak szybszy niż asy z Moto2

Drugi najszybszy z obecnych w Walencji zawodników Moto2, Niemiec Jonas Folger, do Zarco stracił aż pół sekundy. Co ciekawe, kilka dni wcześniej mistrz świata Moto2 pod fałszywym nazwiskiem i na swojej prywatnej maszynie wziął udział w otwartych treningach w Kartagenie. Naturalnie zostawił tam wszystkich daleko z tyłu, ale z jednym wyjątkiem.

Tylko dwie dziesiąte sekundy stracił do niego wówczas aktualny mistrz Polski klasy Supersport, 28-letni Sebastian Zieliński. Niestety, popularny w polskim padoku „Zioło” nie ustawi się w tym roku na starcie mistrzostw świata, a „jedynie” bardzo mocnych mistrzostw Niemiec. Jego tempo i niewielka strata do Zarco w Kartagenie pokazały, że Polska ma zawodników, którzy mogliby spróbować swoich sił w Grand Prix. Brakuje, jak zwykle, niestety tylko odpowiedniego budżetu...

Niemieckie porównanie sił

Wróćmy jednak do Walencji. Wspomniany już wcześniej Folger, przed kilkoma laty uznawany za wielką wschodzącą gwiazdę niemieckich wyścigów, przesiada się w tym sezonie z hiszpańskiego zespołu AGR do niemieckiej ekipy Dynavolt Intact GP, którą stworzono dwa lata temu wokół innej niemieckiej nadziei, byłego mistrza Moto3, Sandro Cortese.

Cortese przez dwa ostatnie lata nie błyszczał na Kalexie, choć nie pomagały mu także kontuzje. Szefostwo ekipy doszło do wniosku, że szybki team-partner nie tylko dobrze wpłynie na jego motywację, ale także pozwoli na ciekawe porównanie i bezpośrednią ocenę potencjału. Po testach w Walencji górą, choć nieznacznie, jest właśnie Jonas.

Zawieszenie znów kluczem do sukcesu?

Folger rok temu wygrywał wyścigi, ale jeździł nieregularnie, popełniał niepotrzebne błędy i narzekał nawet na osłabienie wywołane przemęczeniem po dużej ilości testów. Miał jednak coś, czym nie będzie dysponował w tym sezonie. Niemiec nadal dosiadał będzie motocykla marki Kalex, ale przesiada się z zawieszenia WP na Ohlins. Jeszcze dwa lata temu Szwedzi byli w Moto2 bezkonkurencyjni, ale rok temu ich podopieczni mieli spore problemy, a czołówkę zdominowały produkty WP. Czyli Ohlins znajdzie w tym roku odpowiedź?

Na horyzoncie pojawia się także trzeci gracz, należąca do Yamahy marka KYB, którą już rok temu próbowano wcisnąć jednej z ekip MotoGP, Forward Racing. Po kategorycznych protestach zawodników tak się nie stało, ale japoński producent tylnymi drzwiami pojawił się w Moto2.

W tym roku z jego zawieszeń (ale tylko w Moto2) korzystać będzie francuska ekipa Tech 3. W MotoGP Tech 3 to jeden z najsolidniejszych prywatnych zespołów, ale w Moto2 od lat nie liczy się w czołówce, dysponując własnej konstrukcji maszyną i niewielkim budżetem. Złośliwi mogliby powiedzieć, że Francuzi zdecydowali się na zawieszenia KYB z chęci obcięcia kosztów, ale wyniki testów z Walencji wydają się temu przeczyć; w tym szaleństwie chyba jest metoda.

Trzeci czas wykręcił właśnie podopieczny Tech 3, debiutant i aktualny wicemistrz Europy, Xavi Vierge, który przy okazji zachwalał także liczne modyfikacje wprowadzone w maszynie Tech 3. Czyżby Francuzi mieli okazać się zaskoczeniem sezonu i regularnie walczyć w pierwszej dziesiątce? Nie będzie to łatwe.

Nowe twarze w Moto2

W Walencji jeździli także zawodnicy debiutującej w Moto2 ekipy Leopard; mistrz i wicemistrz Moto3 z poprzedniego sezonu; Danny Kent i Miguel Oliveira. Brytyjczyk wraca do Moto2 po dwuletniej nieobecności. W 2013 roku jeździł tam właśnie w barwach Tech 3, ale wywalczył raptem 15 punktów i zakończył sezon an 22 miejscu. Teraz jego sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Jako aktualny mistrz Moto3, dysponujący konkurencyjnym Kalexem i ekipą, która w 2011 roku, pod nazwą Kiefer Racing, sięgnęła po tytuł Moto2 razem ze Stefanem Bradlem, ma papiery na solidny wynik.

Choć Kent i Oliveira kilka dni wcześniej testowali w Barcelonie, w Walencji nie błyszczeli. Brytyjczyk po drodze zaliczył także groźnie wyglądający wypadek przy blisko 200 km/h, z którego na szczęście wyszedł bez szwanku. Warto jednak zaznaczyć, że rok temu w Moto3 zimowe testy w wykonaniu obu wyglądały podobnie. „Pracujemy w podobnym stylu, jak przed poprzednim sezonem” - podkreślił Kent. Dajmy więc obu nieco więcej czasu. Drugiego i ostatniego dnia testów Oliveira był nie tylko szybszy od Kenta, ale i od Cortese, podczas gdy stawkę zamknął Isaac Vinales na maszynie Tech 3.

 


Rins czarnym koniem

W Walencji testował jeszcze jeden z zawodników Moto2, ubiegłoroczny wicemistrz świata, Alex Rins. Hiszpan jeździł jednak prywatną Yamahą R6, a nie maszyną Moto2 i nie używał kostki pomiarowej. Na torze pojawił się praktycznie prywatnie, bez ekipy, a jedynie z grupą przyjaciół. Jego tempo pozostaje więc zagadką, ale jedno jest pewne; Rins to jedno z najgorętszych nazwisk w stawce. O jego usługi na sezon 2017 już dzisiaj starają się największe zespoły MotoGP. Czy to właśnie Hiszpan będzie tym, który powstrzyma Zarco przed obroną tytułu? Ma spore szanse!

Trzeba jednak pamiętać, że w Walencji pojawiło się tylko kilku czołowych zawodników Moto2. Zabrakło m.in. ekipy Marc VDS, w której wystartują Franco Morbidelli i Alex Marquez oraz zespołu Fausto Gresiniego, który wystawi Brytyjczyka Sama Lowesa. Cała trójka testowała niedawno w Jerez.

Dziesiątka w jednej sekundzie w Moto3

W Walencji zebrała się za to niemal cała stawka Moto3. Ostatecznie najlepszy rezultat uzyskał startujący Hondą Hiszpan Jorge Navarro, który może być w tym roku jednym z rozdających karty. O ile jednak w Moto2 dominacja Zarco była widoczna gołym okiem, o tyle w przypadku mniejszej kategorii sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. W jednej sekundzie zmieściło się bowiem aż dziesięciu zawodników. Ich tempo, z pewnością m.in. z powodu bardziej dającego się odczuć na mniejszym motocyklu, silnego wiatru, także było nieco wolniejsze. O ile Zarco poprawił rekord kwalifikacyjny Moto2 o blisko pół sekundy, Navarro był o cztery dziesiąte wolniejszy od należącego do Jacka Millera rekordu Moto3.

Co więcej, identyczny czas jak Navarro uzyskał podopieczny ekipy Valentino Rossiego, Romano Fenati. Kolejne pozycje zajęli debiutant i mistrz świata juniorów Nicolo Bulega, Brad Binder, Joan Mir i imponujący debiutant z Malezji, Khairul Idham Pawi.

Honda kontra KTM

O ile rok temu w Moto3 dominowali zawodnicy na Hondach, o tyle w tym sezonie sytuacja może ulec sporej zmianie. KTM mocno poprawił swoją maszynę już pod koniec ubiegłego roku, m.in. zmniejszając zbyt dużą zdaniem zawodników sztywność ramy.

Honda szukała zimą odpowiedzi; m.in. odchudzając maszynę o dwa kilogramy i modyfikując układ wydechowy. Póki co sytuacja wydaje się bardzo wyrównana, ale na konkretne wnioski trzeba poczekać do kolejnych testów.

Faworyci nie błyszczeli

W Walencji nie błyszczał typowany na jednego z faworytów Enea Bastianini. 18-latek z ekipy Fausto Gresiniego pierwszego dnia był szósty, a drugiego siódmy, zaliczając po drodze niegroźną wywrotkę i narzekając na słabe tempo na nowych oponach. „Bestia” ma w tym roku nowego szefa mechaników. Do jego garażu dołączył jego rodak, Marco Grana, który jeszcze rok temu pracował w MotoGP u boku Czecha Karela Abrahama. Bez kostki pomiarowej jeździł z kolei w Walencji inny z faworytów, osłabiony kontuzją barku Niccolo Antonelli.

Wielką zagadką jest także mistrzowska ekipa Leopard Racing, która nie tylko wymieniła cały skład zawodników, ale także zamieniła Hondę na motocykle KTM. Jej liderem będzie typowany na wielką francuską gwiazdę Fabio Quartararo, który pierwszego dnia był trzeci, ale w piątek wypadł z pierwszej dziesiątki. Na jego obronę dodać trzeba, że zimą skupiał się głównie na leczeniu kontuzji kostki. „El Diablo” może w Moto3 zrobić podobne zamieszanie, co Rins w Moto2. Warto mieć na niego oko, choć póki co nie bryluje.

 


Pierwsze oficjalne testy Moto2 i Moto3 dopiero na początku marca w Jerez. W lutym ekipy zaliczą jednak jeszcze szereg prywatnych jazd na hiszpańskich torach. Z kolei już w środę rozpoczną się oficjalne testy MotoGP w Australii. Sezon rozpocznie się 20. marca od nocnych wyścigów o Grand Prix Kataru. Relacja na sportowych antenach Polsatu.