Tomasz Swędrowski: Przeciwnik może nie z tej najwyższej półki, ale zdecydowanie trudny do ogrania biorąc pod uwagę wasze problemy zdrowotne. Nie mógł grać Mariusz Wlazły, kolejnych trzech zawodników również nie powinno wystąpić w tym spotkaniu.

Andrzej Wrona: Rzeczywiście. Paru chłopaków, w tym Nico Uriarte czy Facundo Conte, który co chwilę... biegał do kosza, bo miał taki kaszel. Mariusz nie mógł grać, dlatego nie przypominam sobie takiego sezonu, w którym ciągle działoby się coś złego z naszym zdrowiem. Tym bardziej może cieszyć, że udało nam się wygrać przede wszystkim z przeciwnościami i to za trzy punkty, bo w perspektywie rewanżu w Turcji, gdzie gra się bardzo ciężko jest to cenny rezultat.

Czterosetowe męczarnie osłabionej Skry! Kolejna runda LM coraz bliżej

Przed Wami niedługo seria ciężkich spotkań, a wiemy o co walczycie.

Nieprzerwanie walczymy o awans do Final Four, o mistrzostwo Polski. Trochę sobie skomplikowaliśmy sprawę w Gdańsku, nie jednak samym wynikiem, a głównie naszą postawą, gdzie fatalnie to wyglądało. Myślę, że ten cały stres i emocje związane z Pucharem Polski miały swój udział - kiedy to opadło, to też zdrowie nam wszystkim trochę puściło. Teraz musimy się pozbierać jak najszybciej, bo nie możemy sobie pozwolić na żadne potknięcia zarówno w lidze, jak i Lidze Mistrzów.

Jeśli uda się Wam przejść Ziraat, a jesteście na dobrej drodze, to czeka was pojedynek ze zwycięzcą pary Lotos Trefl - Zenit Kazań. Zespołowi z Gdańska życzymy wszystkiego najlepszego, jednak sytuacja jest arcytrudna i nie ukrywajmy, że to Rosjanie są murowanym faworytem.

Wszyscy oczywiście kibicujemy Lotosowi, jednak będziemy gotowi na przyjazd Zenita do Polski. Bardzo bym sobie życzył takiego pojedynku, bo myślę, że to będzie wielka gratka dla kibiców, a my chętnie stawimy czoła najlepszym!

Rozmowa z Andrzejem Wroną w załączonym materiale wideo.