Już w pierwszej partii było widać, że czeski tenisista czuje się znakomiecie w hali Orbita. Jego opanowanie i fantastyczne poruszanie się po korcie, zakoczyły faworyzowanego Browna. Dreddy wprawdzie odrobił stratę przełamania, ale w tie-breaku Hernych zagrał pewniej i wygrał go do 5. W drugim secie czeski tenisista bardzo szybko przełamał swojego rywala, który, choć miał trzy szanse na odrobienie strat, ostatecznie musiał opuścić kort jako pokonany.


- Zagrałem cierpliwie, nie bałem się chodzić do siatki i wiedziałem jak mijać swojego przeciwnika - powiedział po meczu zadowolony Czech. - Dustin jest nieobliczalny i niesamowicie utalentowany, dlatego tym bardziej cieszę się ze zwycięstwa - dodał.

 

Weteran z Pragi powtórzył swój najlepszy wynik we wrocławskim turnieju. W 2004 roku również dotarł do finału w stolicy Dolnego Śląska, a jego pogromcą okazał się wówczas Karol Beck - były znakomity słowacki tenisista, który aktualnie jest trenerem Lukasa Lacko (ćwierćfinalisty tegorocznej edycji Wrocław Open).

 

Hernych, który do turnieju głównego musiał przedzierać się przez kwalifikacje, rozegra w niedzielę swój ósmy mecz w ciągu dziewięciu dni. Dwanaście miesięcy temu, podobnego wyczynu dokonał Bośniak Mirza Basic (109. ATP), który w tym roku pożegnał się z turniejem już w 2. rundzie.

 

Jan Hernych - Dustin Brown 7:6, 6:4