Siatkarki Chemika Police wiedziały, że jeśli chcą awansować do kolejnej rundy Ligi Mistrzyń, muszą pokonać Fenerbahce Stambuł 3:0 lub 3:1. Takie zwycięstwo oczywiście nie zapewniłoby promocji, ale dałoby prawo do rozegrania "złotego seta". Cel był więc bardzo ambitny, lecz rywal - bardzo mocny. Turczynki nie przegrały od 19-stu spotkań, więc czy można je ograć? Mistrzynie Polski w pierwszym meczu były blisko w dwóch partiach, lecz ostatecznie i tak żadnego nie wygrały.

 

W rewanżu nie były już tak blisko. O ile pierwszy set był jeszcze w miarę wyrównany - siatkarki z Chemika prowadziły nawet 10:9 - to z czasem po zagrywkach Katarzyny Skorupy Turczynki ponownie odzyskały kontrolę nad przebiegiem boiskowych wydarzeń. Olbrzymia wrzawa na trybunach także nie pomagała policzankom, które miały utrudnioną komunikację, a do tego nie potrafiły poradzić sobie w przyjęciu. Ostatecznie Fenerbahce wygrało 25:21, a w kolejnych partiach dominowało już niepodważalnie.

 

Nie pomagały uwagi trenera odnośnie przyjęcia, ataków - nie pomogły też zmiany, bo Fenerbahce było po prostu lepsze. 25:16 i 25:14 to najniższy wymiar kary. Turczynki pewnie wygrał dwumecz 6:0.

 

Fenerbahce Grundig Stambuł - Chemik Police 3:0 (25:21, 25:16, 25:14)

Fenerbahce: Skorupa, Kim, Bosetti, Dietzen, Erdem Dundar, Mihajlović, Karadayi (l.)

Chemik: Wołosz, Werblińska, Havelkova, Bednarek-Kasza, Veljković, Montano, Zenik (l.) oraz Bełcik, Jagieło Pena, Kowalińska.