Najpierw Radom i występ Rafała Jackiewicza, który zmierzy się z Bułgarem Stiliyanem Kostowem. Dla „Wojownika” to taka forma przetarcia przed Polsat Boxing Night. 2 kwietnia w Tauron Arenie w Krakowie zobaczymy rewanż Michała Syrowatki z Jackiewiczem. A dziś ten drugi sprawdzi się w pojedynku z Kostowem, który zapowiada sensacyjne zwycięstwo. Może sobie zapowiadać, ale szanse na takie rozstrzygnięcie ma znikome.

 

W Radomiu zobaczymy też Saszę Sidorenko, Ukrainkę z polskim paszportem, która twierdzi, że  to ona jest najlepszą pięściarką w Polsce. A to oznacza, ze wcześniej czy później spotka się w ringu z Ewą Brodnicką lub Ewą Piątkowską. Teraz jednak musi pokonać Monicę Gentili, twardą, mocno zbudowaną Włoszkę, której w ubiegłym roku dała radę Brodnicka. Sidorenko też powinna sobie poradzić, bo technicznie jest od Gentili  o klasę lepsza.

 

A czy Marco Huck poradzi sobie z Olą Afolabim w Halle? To będzie ich  czwarty pojedynek. Dwa wygrał Huck, w jednym był remis, ale były też spore wątpliwości.

 

Afolabi jest silnym, niewygodnym, bardzo sprytnym pięściarzem, więc Marco prawdopodobnie znów będzie miał problemy. Niemiec wraca po półrocznej przerwie i z całą pewnością wciąż ma w głowie bolesną porażkę z Krzysztofem Głowackim w Newark. Przegrał wtedy przez nokaut, stracił pas WBO i szansę na pełną sukcesów karierę w USA.

 

Ostatnio Marco pracował z Konradem Mittermeierem, ale się z nim pokłócił i go zwolnił. Takie sytuacje nie sprzyjają stabilizacji formy, a rywal jest bardzo trudny. Do tego mocno zmotywowany efektowną wygraną z Rachimem Czachkijewem w Kazaniu.

 

Jeśli nie teraz, to kiedy? – można zapytać zastanawiając się, czy Ola Afolabi może wreszcie wygrać z Huckiem. Ale jeśli wygra, to będzie po Hucku. Taka jest prawda. I naprawdę może być ona bardzo gorzka dla Niemca urodzonego w Bośni.

 

Ta walka z wiadomych względów zapowiada się więc wyjątkowo interesująco, ale  wydaje się, że ciekawsza powinna być gala w Manchesterze. I to nie tylko dlatego, że w pojedynku  niepokonanych mistrzów świata wagi super koguciej, Carla Framptona ze Scottem Quiggiem stawką będą dwa pasy. Jeden (IBF) należy do Framptona, drugi (WBA Super) do Quigga. W tej walce trudno też wskazać faworyta. Obaj Anglicy mają argumenty, by odnieść zwycięstwo, obaj są też przekonani, że dadzą radę. Mimo wszystko myślę, że więcej atutów ma jednak Frampton i to na jego wygraną stawiam, licząc przy tym na świetny pojedynek.

 

Bokserską noc w Polsacie zakończą walki Terence’a Crawforda i Felixa Verdejo w nowojorskiej Madison Square Garden. Niepokonany Amerykanin z Omaha, mistrz świata WBO w wadze junior półśredniej zmierzy się ze swoim rodakiem Henry Lundym  i trudno mi sobie wyobrazić jego porażkę. 

 

To samo dotyczy Portorykańczyka Verdejo. „El Diamante” to przyszły mistrz świata, jestem o tym przekonany. Tym razem pokona, zapewne przed czasem, niepokonanego podobnie jak on Brazylijczyka Williama Silvę, a pod koniec roku, jeśli nie wcześniej, sięgnie po pas. W Nowym Jorku stawką tego pojedynku będzie pas WBO Latino w wadze lekkiej.

 

Przed galą w z udziałem Crawforda i Verdejo zobaczymy mecz zawodowej ligi bokserskiej, World Series of Boxing, z udziałem Husarii. W Maiquetii pod Caracas Rafako Hussars Poland, tym razem w mocno międzynarodowym składzie, zmierzą się z Casiques de Venezeuela. I kto wie, może po raz pierwszy w tym sezonie wygrają. Do tej pory Husaria przegrała w Pruszkowie z Wenezuelą, w Szczecinie z Rosją i w Buenos Aires z Argentyną. Wszystkie mecze minimalnie, po 2:3. Być może rewanże będą bardziej udane. Oby.