Przed meczem Termalika zajmowała 14. miejsce. Miała w dorobku kilka fajnych spotkań, jak na przykład 14 lutego z Lechem Poznań, kiedy po niesamowitej walce poległa 2:5. Warto dodać, że od tamtej pory nie przegrała, notując remisy - oba po 1:1 - z Cracovią i Pogonią Szczecin. W środę jednak, w starciu z liderem tabeli, skazywana była na pożarcie.

I rzeczywiście, już w 22. minucie Legia powinna prowadzić. Nemanja Nikolić przełożył sobie piłkę przed polem karnym i uderzył wewnętrzną częścią stopy w okienko bramki Krzysztofa Pilarza. Futbolówka nabrała dużej rotacji, ale ostatecznie zamiast w zamierzony cel, trafiła w poprzeczkę. Przy dobitce Ondreja Dudy Pilarz był na posterunku.

Potem, konkretnie w 35. minucie, zaczęły się dziać rzeczy niewytłumaczalne. Michał Pazdan chciał podać piłkę głową Arkadiuszowi Malarzowi, ale bramkarz Legii zamiast posłusznie czekać w polu karnym, biegł ile sił w stronę Pazdana. Efekt? Stoper reprezentacji Polski podaje Wojciechowi Kędziorze, a 35-latek trafia na pustą bramkę. Malarz zmalował sobie gola...

Legioniści mocno oszołomieni. Przerwa nie pomogła. Siedem minut po wznowieniu gry na 2:0 podwyższył Patrik Misak. Niecieczanie rozegrali fajną kombinacyjną akcję na lewym skrzydle, w końcu do piłki dopadł Dalibor Pleva, który fantastycznym dośrodkowaniem obsłużył Misaka. Piękny wolej z trzech metrów i Malarz bez szans. Słowacy załatwili Legię.

Warto odnotować, że w 56. minucie goście oddali dopiero drugi celny strzał. Sprzed pola karnego uderzał Ariel Borysiuk, ale trafił wprost w Krzysztofa Pilarza. To wcale jednak nie pod bramką Termaliki było w końcówce gorąco. Niecieczanie raz po raz tworzyli sobie stuprocentowe sytuacje. Legia rozpaczliwie chciała odwrócić losy spotkania i posłała do przodu praktycznie cały zespół. Z tyłu było zupełnie pusto.

Jednak ani Kędziora, ani Misak, ani Bratanović nie byli w stanie podwyższyć wyniku spotkania. Uczynił to dopiero w 93. minucie Dawid Plizga, który wykorzystał znakomite podanie Tomasza Foszmańczyka. Legia ostatecznie przegrała 0:3 (najniższy wymiar kary), nadal zajmuje pierwsze miejsce w tabeli, ale drugi Piast Gliwice traci do niej zaledwie dwa punkty i w razie wtorkowego zwycięstwa nad Śląskiem Wrocław, w Ekstraklasie mamy nowego lidera.

 

Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Legia Warszawa 3:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Wojciech Kędziora (35), 2:0 Patrik Misak (52), 3:0 Dawid Plizga (90+3).

Żółta kartka: Termalica Bruk-Bet Nieciecza: Patrik Misak. Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów: 4595.

TERMALICA: Krzysztof Pilarz - Sebastian Ziajka, Pavol Stano, Artem Putiwcew, Dariusz Jarecki - Martin Juhar, Bartłomiej Babiarz (58. Michał Markowski), Patrik Misak (81. Tomasz Foszmańczyk), Dalibor Pleva, Dawid Plizga - Wojciech Kędziora (77. Elvis Bratanović).

LEGIA: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk (79. Michał Masłowski), Igor Lewczuk, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Guilherme (57. Aleksandar Prijović), Tomasz Jodłowiec, Ariel Borysiuk, Ondrej Duda, Michał Kucharczyk - Nemanja Nikolić.