Jego wynik był także o tylko dwie dziesiąte sekundy gorszy od najlepszego czasu wyścigu sprzed roku, co biorąc pod uwagę nowe opony i mniej zaawansowaną elektronikę jest bardzo solidnym rezultatem. Tym bardziej jak na pierwszy dzień testów.

 

- To był dobry początek testów, ale nadal musimy dopracować elektronikę - powiedział 28-latek z Majorki. - Jeśli chodzi o opony, to czuję się tutaj dużo lepiej niż podczas ostatnich testów w Australii, podobnie jak w Malezji - dodał.

 

Trudno jednak oceniać tempo czołówki. Tylko trzech kierowców zeszło poniżej bariery jednej minuty i 56 sekund. Lorenzo zrobił to dwa razy. Dwaj kolejni zawodnicy tylko raz.

 

Drugi rezultat uzyskał ponownie imponujący za sterami fabrycznego Suzuki Maverick Vinales. Trzeci był dziewięciokrotny mistrz świata i zespołowy kolega Lorenzo, Włoch Valentino Rossi. 37-latek rozpoczął dzień niegroźną wywrotką w dziesiątym zakręcie, spowodowaną zimną oponą.

 

- Rozpocząłem dzień nie najlepiej bo upadłem już w dziesiątym zakręcie - dodał Rossi, który już po ostatnich testach postanowił korzystać z motocykli bardziej zbliżonych do ubiegłorocznej specyfikacji. - Być może zbyt mocno się złożyłem i tylne koło uślizgnęło się przy ok. 70 km/h. Później przesiadłem się na drugi motocykl i jestem całkiem zadowolony z wykonanej pracy. Wygląda na to, że nasza maszyna jest konkurencyjna. Zaczęliśmy z dobrą bazą i nie musiałem zbyt długo pracować nad ustawieniami.

 

Pierwszą piątkę uzupełnili zawodnicy Ducati; Włoch Andrea Iannone i Brytyjczyk Scott Redding, którzy do Lorenzo stracili odpowiednio sześć i siedem dziesiątych sekundy. Kolejne dwie lokaty także zajęli motocykliści na maszynach z Bolonii; Hector Barbera i Andrea Dovizioso.

 

Iannone i Dovizioso z fabrycznej ekipy Ducati byli też najbardziej pracowitymi kierowcami, pokonując odpowiednio 53 i 52 okrążenia, w porównaniu do 36 i 33 przejechanych przez Lorenzo i Rossiego. Obaj skupiali się nad poprawą swojego tempa na nowych oponach, a Iannone porównywał także dwie różne ramy.

 

Najszybszym reprezentantem Hondy był dopiero ósmy Cal Crutchlow, któremu do lidera zabrakło aż sekundy. Tuż za nim pierwszy wieczór zakończyli Bradley Smith i dwukrotny mistrz MotoGP Marc Marquez.

 

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że to jeden z najtrudniejszych dla nas torów i w tej chwili ten typ zakrętów faktycznie sprawia nam problemy - przyznał Marquez. - Jesteśmy dalej niż powinniśmy być, ale to tylko testy. Hamowanie i wejścia w zakręty są w porządku, ale musimy popracować nad zakrętami i wyjściami z nich. Tracimy tam dużo czasu, który na tym torze trudno jest późnej odrobić na prostych.

 

Co ciekawe Honda testowała w środę skrzydełka na bocznych owiewkach. Z podobnego, choć większego rozwiązania, korzystają już z powodzeniem Ducati i okazjonalnie Yamaha. Pomaga ono dociążyć przednie koło. Problemem HRC wciąż jest jednak zbyt agresywna jed ostra napędowa.

 

Pod koniec dnia na deskach wylądował nieco zagubiony chyba w tym sezonie i jedenasty w środę Aleix Espargaro. Upadek zawodnika Suzuki w czternastym zakręcie spowodował wywieszenie na chwilę czerwonej flagi i przerwanie sesji, ale Hiszpanowi nie stało się nic poważnego. Jutro obaj reprezentaci Suzuki przetestują najprawdopodobniej szybką skrzynię biegów pracującą w trybie „seamless" nie tylko podczas zmian biegów w górę, ale również podczas redukcji. Przewrotkę zaliczył też w środę debiutant Tito Rabat.

 

W Katarze zadebiutował także nowy, w pełni prototypowy motocykl marki Aprilia. Niemiec Stefan Bradl i Hiszpan Alvaro Bautista zakończyli jednak dzień plasując się pod koniec stawki.

 

Podczas gdy zawodnicy MotoGP do piątku testują w Katarze, w hiszpańskim Jerez rozpoczęły się właśnid oficjalne testy klas Moto2 i Moto3. W większej z nich w środę najszybszy był Szwajcar Thomas Luthi. W mniejszej debiutant i ubiegłoroczny mistrz świata juniorów, Włoch Nicolo Bulega z juniorskiej ekipy Valentino Rossiego.

 

Motocyklowe zmagania w tym sezonie ponownie śledzić będzie można na sportowych antenach Polsatu.