Maciej Turski: Twoim rywalem miał być Andre Muniz, ale trochę się to pozmieniało. Będziesz walczył z Barbosą, który także jest posiadaczem czarnego pasa brazylijskiego jiu-jitsu i pochodzi z Brazylii...

Tomasz Narkun: Zmieniło się tak naprawdę tylko to, że najpierw przygotowywałem się na mańkuta Muniza, a teraz już na praworęcznego zawodnika. Reszta przygotowań poszła w tym samym kierunku.

Zmiana rywala zepsuła trochę plan taktyczny na walkę czy raczej niewiele to zmienia?

Był to dodatkowy problem, ale jestem doświadczonym zawodnikiem i wiem, że takie sytuacje się zdarzają. Gdy wypada zawodnik trzeba zmienić gameplan. Nie ma co płakać.

Jak wyglądał ostatni okres przygotowań do walki?

Ostatni okres spędziłem w Szczecinie. Standardowo - dużo sparingów, wytrzymałości. Teraz "wszedłem" już na szybkość, łapanie świeżości.

Jakie słabości i jakie mocne strony Barbosy dostrzegasz?

Przede wszystkim mocny parter, do tego niekonwencjonalna stójka, dużo uderzeń podbródkowych. Od początku będę musiał uważać, trzymać wysoko ręce i nie dać sobie założyć głupiej dźwigni. Tyle.

Jesteś mistrzem KSW. Z tym wiąże się dodatkowa presja? Musisz przecież udowadniać, że ten pas Ci się należy...

To jest taka pozytywna presja. Wszyscy patrzą na to, że to jest mój czas i muszę pokazać tym osobom, że zasługuję na pas.

Cały wywiad z Tomaszem Narkunem w załączonym materiale wideo.