Do ostatniego momentu sztab szkoleniowy Polaków zaznaczał, że robi wszystko, by zmagający się od kilku miesięcy z problemami zdrowotnymi Janowicz zagrał w weekend. Decyzja w sprawie lidera biało-czerwonych, który rozegrał w tym roku tylko jeden mecz, zapadła w czwartek, tuż przed losowaniem kolejności spotkań singlowych.

 

Jurek chciał grać do samego końca i dla występu w reprezentacji gotowy był poświęcić bardzo wiele. Zamierzał wziąć blokadę, ale ta decyzja mogła zaważyć na jego dalszej karierze. Doszliśmy do wniosku, że nie można ryzykować i kłaść na szali przyszłości zawodnika, bo zdrowie jest najważniejsze - podkreślił kapitan Polaków Radosław Szymanik.

 

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom w składzie znalazł się Michał Przysiężny, który będzie pierwszą rakietą w zespole gospodarzy. 318. w światowym rankingu głogowianin w ostatnich miesiącach miał problem z kręgosłupem i w tym sezonie nie rozegrał jeszcze żadnego oficjalnego spotkania.

 

Drugim singlistą będzie Hubert Hurkacz (602. ATP). Debiutujący w rozgrywkach 19-letni zawodnik w czwartek zastąpił w składzie Kamila Majchrzaka (300.). Piątkowy rywal Przysiężnego, występujący po raz pierwszy w Pucharze Davisa Pella (42.) w drugiej połowie lutego dotarł do finału turnieju ATP na kortach ziemnych w Rio de Janeiro. Tenisiści ci zmierzą się po raz pierwszy w karierze.

 

W Ergo Arenie rywalizacja będzie toczyć się na twardej nawierzchni. Argentyńczycy poprosili nawet, by przedstawiciele ITF sprawdzili, czy nie jest...zbyt szybka. Okazało się jednak, że jest zgodna z przepisami. W drugim z piątkowych spotkań Hurkacz zagra z Leonardo Mayerem (41.). Ci zawodnicy także nigdy wcześniej się nie spotkali.

 

W sobotę odbędzie się pojedynek deblowy, do którego zgłoszeni zostali Marcin Matkowski i Łukasz Kubot oraz Carlos Berlocq i Renzo Olivo. Na niedzielę zaplanowano rewanżowe spotkania gry pojedynczej. Wygra ekipa, która zdobędzie trzy punkty.

 

Reprezentacje Polski i Argentyny nigdy wcześniej się nie zmierzyły, stąd o wyborze gospodarza marcowej konfrontacji decydowało dodatkowe losowanie. Biało-czerwoni awans do elity zawdzięczają pokonaniu we wrześniowym barażu w Gdyni Słowacji 3:2. Drużyna z Ameryki Południowej w ubiegłym roku dotarła do półfinału rozgrywek. Jeszcze nigdy nie zdobyła Pucharu Davisa, ale czterokrotnie była uczestnikiem finału - w 1981, 2006, 2008 i 2011 roku.