Zimą Arka nie spała. Działacze znad morza zbroili się przed wiosennym bojem o Ekstraklasę. Do Gdyni zostali wypożyczeni Dariusz Formella oraz Mateusz Szwoch. Pozyskano także Yannicka Kakoko i mającego na koncie tytuł króla strzelców ligi cypryjskiej Gastóna Sangoyę. Znacznie mniej aktywna na transferowych salonach była Gieksa. Mimo to w Katowicach wszyscy wierzyli w miejsce w czołówce ligi. – Awansujemy my i Wisła Płock – deklarował w lutym prezes Wojciech Cygan. Dziś okazało się jednak, że jego piłkarze nie podjęli pościgu za czołówką tabeli. W Katowicach górą byli goście z Gdyni.

 

Już pierwszy kwadrans należał do Arki. Przyjezdni prowadzenie objęli w 19 min. Piłkę dośrodkował wypożyczony z Legii Warszawa Szwoch, a podanie strzałem głową wykorzystał Marcus da Silva. Drugi gol padł jeszcze przed przerwą. W 36 min. po wrzutce z lewej strony Paweł Abbott uderzył na tyle skutecznie, że futbolówka wylądowała w bramce strzeżonej przez Mateusza Kuchtę. W przerwie trener Jerzy Brzęczek miał twardy orzech do zgryzienia…

 

Jeśli w szatni GKS padły mocne słowa, to nie były one na tyle mocne, aby wpłynąć na grę gospodarzy. Po przerwie gra przeniosła się do środka boiska. GKS próbował, atakował, szarpał, ale kłopoty zawodników z Bukowej zaczynały się, kiedy ci znajdowali się pod polem karnym Konrada Jałochy. Kłopoty miał nawet najlepszy gracz Gieksy – Grzegorz Goncerz. I bramki nie padły – ani dla katowiczan, ani dla Arki. Dzięki niedzielnemu zwycięstwu piłkarze Grzegorza Nicińskiego awansowali na drugie miejsce w ligowej tabeli. GKS wciąż zajmuje ósmą lokatę.