Jerzy Mielewski: Co jest najważniejsze, jeśli chodzi o strzelanie?

Magdalena Grzywa: Najważniejsze w strzelaniu biathlonowym, to przede wszystkim zachować spokój, skupić się na tarczy i nie strzelać precyzyjnie, ale z refleksem.

Rzeczywiście, bo tu nie ma żadnych ocen...

Właśnie, tu nie ma punktów. Strzelamy do tarczy, która w pozycji stojącej ma 11,6 cm, a w pozycji leżącej 4,5 cm. Także nie muszą to być centralne strzały, tylko takie, które trafią i zamkną zapadkę. Dlatego właśnie ja przez całą swoją karierę sportową ćwiczyłam refleks.

Możesz rozwinąć?

Refleks polega na tym, że w momencie, kiedy biegniemy i mamy wysokie tętno, musimy nacisnąć na spust w odpowiednim momencie pomiędzy uderzeniami serca. Podczas biegu serce strasznie nam szaleje, musimy wtedy wyczuć, w którym momencie jest ono najspokojniejsze. Wtedy naciskamy na spust.

To nie jest tak, że nabierasz powietrza na pięć strzałów i działasz na takim bezdechu?

Nie, absolutnie. Tak by się nie dało. Kiedy człowiek ma wysokie tętno, bo przebiegł akurat np. siedem kilometrów, zatrzymanie oddechu spowodowałoby omdlenie. Dlatego ja naciskam na spust przy kolejnym oddechu. Na tym to polega. Są co prawda zawodnicy, którzy na jednym oddechu oddają dwa strzały, ale to biathloniści już bardzo wytrenowani.

Bardzo często zawodnicy pudłują przy ostatnim strzale. Idzie świetnie, wszystko ląduje na tarczy i nagle... Ty na pewno też tego doświadczałaś.

Zgadza się. To właśnie najczęstszy błąd, jaki popełniają biathloniści. Zazwyczaj strzelamy jakimś rytmem. Jeśli mamy dobrą formę i trafiamy trzy pierwsze strzały, przy czwartym i piątym przyspieszamy i ten ostatni jest zwykle strzałem zerwanym. Wydaje nam się po prostu, że cały czas rytm jest zachowany. Te kilka setnych sekundy jednak robi różnicę.

Jak strzela Magdalena Grzywa? Obejrzysz w załączonym materiale wideo!