Rosyjska agencja RIA Nowosti na swojej stronie R-sport poinformowała we wtorek, że na stosowaniu niedozwolonego środka meldonium zostali złapani dwaj tamtejsi łyżwiarze – mistrz i rekordzista świata Kuliżnikow oraz złoty medalista igrzysk w 2014 roku w sztafecie w short tracku Siemion Jelistratow.

 

Kuliżnikow jest pięciokrotnym mistrzem świata - dwukrotnie w wieloboju sprinterskim, na 500 i 1000 m. Do niego należy rekord globu na 500 m. Jest pierwszym zawodnikiem w historii, który przejechał ten dystans poniżej 34 sekund - 33,98.

 

"W ostatnich sezonach poziom rosyjskich zawodników był i jest niewiarygodnie wysoki. Wygrywali znacząco poszczególne zawody lub poprawiali z łatwością rekordy świata. Wiele osób zastanawiało się, jak to możliwe, że są tak nadzwyczajnie mocni. I dopóki nikt nie zostanie złapany na dopingu, można było jedynie spekulować. Dziś już nie... Obawiam się tylko, że może to być jedynie wierzchołek góry lodowej. Mam nadzieję, iż sprawa zostanie szybko całkowicie wyjaśniona, a procedury antydopingowe znacząco ulepszone" – powiedział PAP Bródka.

 

Dzień wcześniej zażywanie tej substancji potwierdziła także rosyjska tenisistka Maria Szarapowa. Jedna z najlepszych zawodniczek na świecie miała pozytywny wynik testu antydopingowego przeprowadzonego podczas styczniowego Australian Open. Meldonium dopiero od nowego roku znajduje się na liście zabronionych specyfików.

 

"Doniesienia dopingowe rzucają cień nie tylko na samych zawodników, ale i cały sport. Pokazują jak wielkie luki i możliwości są w stosowaniu zabronionych środków. Bolesne jest gdy nagle okazuje się, że dany zawodnik bez konsekwencji stosował doping od lat, a my z nim staraliśmy się rywalizować jak równy z równym. Dlatego uważam, że przepisy dotyczące dyskwalifikacji powinny być bardziej restrykcyjne" - dodał zawodnik Błyskawicy Domaniewice.

 

Polscy łyżwiarze przebywają w Heerenveen, gdzie od 11 do 13 marca ścigać się będą w finałowych zawodach Pucharu Świata. Pod koniec stycznia Bródka wygrał rywalizację w grupie B na koronnym dystansie w norweskim Stavanger, ale w Holandii powalczy tylko w biegu drużynowym.

 

"Zmieniły się przepisy i w finale może wystąpić jedynie 12 łyżwiarzy z klasyfikacji pucharowej. Niestety zwycięzca grupy B nie ma prawa startu, jak było w poprzednich sezonach. Z jednej strony szkoda tego ograniczenia, a z drugiej gdybym jeździł na odpowiednim poziomie cały sezon tematu rywalizacji w finale nie byłoby... Pozostaje mi walka w drużynie o jak najlepsze miejsce razem z Konradem Niedźwiedzkim i Jankiem Szymańskim" – przyznał Bródka.