"Wojownicy" pokonali u siebie w Oracle Arena w Oakland Orlando Magic 119:113. Kalifornijczycy po raz ostatni przegrali przed własną publicznością 27 stycznia 2015 roku ulegając Chicago Bulls.

 

Właśnie zawodnicy z wietrznego miasta dzierżyli dotychczasowy rekord - 44 zwycięstw - we własnej hali. O taki wyczyn postarali się w sezonie 1995/1996, kiedy w ich szeregach występował znakomity Michael Jordan.

 

Gwiazdą wieczoru był Stephen Curry. To właśnie on walnie przyczynił się do sukcesu gospodarzy. Zdobył 41 punktów i siedem razy na trzynaście prób trafił za trzy punkty i jest pierwszym zawodnikiem w historii NBA, który w jednym sezonie przekroczył granicę trzystu udanych rzutów zza linii 7,24 m.

 

Dzielnie Curry'ego wspierał Klay Thompson uzyskując 27 pkt. Wśród gości wyróżnił się z double-double Aaron Gordo (20 pkt i 16 zbiorek). identyczną liczbę punktów zgromadzili Evan Fournier i pozyskany z Detroit Pistons Brandon Jennings. Na postawę Magic niewątpliwy wpływ miała absencja Nicoli Vucevica uskarżającego się na ból prawej pachwiny.

 

O niespodziankę postarali się Memphis Grizzlies. Grając bez czwórki kontuzjowanych zawodników podstawowego składu pokonali na wyjeździe prowadzących w Central Division Cleveland Cavaliers 106:103. W zespole gości brylował z rekordem osobistym sezonu - 26 pkt - Tony Allen. Sukces Grizzlies dosłownie w ostatnich sekundach meczu zapewnił Vince Carter, skutecznie egzekwując cztery rzuty wolne. Kibice żartowali, że na ławce gości więcej było szkoleniowców niż zawodników, gdyż wejść na parkiet mogło tylko ośmiu graczy.

 

Czołowy zawodnik "Kawalerzystów" LeBron James dzięki zdobyciu 28 punktów awansował na trzynastą pozycję najskuteczniejszych zawodników w historii NBA. O jeden punkt mniej uzyskał Kyrie Irving.

 

W Indianapolis tamtejsi Indiana Pacers wygrali z prowadzącymi w Southwest Division San Antonio Spurs 99:91. To drugie zwycięstwo Pacers w siedemnastu konfrontacjach ze Spurs od 2008 roku. Do przerwania serii ośmiu wygranych gości przyczynili się głównie Monta Ellis (26 pkt) i Paul Grorge (23).

 

Ojcem zwycięstwa Chicago Nulls w konfrontacji u siebie z Milwaukee Bucks był bez wątpienia Paul Gasol. Zdobył 12 punktów, miał 17 zbiórek, 13 asyst i pięć bloków. Najcelniej wśród gości rzucali Jerryd Bayless (20) oraz Jabari Parker i Khris Middleton - po 18. Giannis Antetokounmpo wprawdzie zaliczył tylko 12, za to popisał się 10 asystami, a do triple-double zabrakło mu pięć zbiórek.

 

Po raz 40. w sezonie celny rzut za trzy punkty zanotował Dante Cunningham, a jego Pelikans pokonali u siebie Sacramento Kings 115:112.