Michał Stolfa: Na początek pytanie dosyć trywialne. Jak się czujesz na godziny przed początkiem nowego sezonu?

 

Kajetan Kajetanowicz: Przerwę między sezonami przepracowaliśmy bardzo intensywnie ale trwała trochę długo. Przyznam szczerze, że stoję już w blokach startowych i trochę się niecierpliwie. Bardzo czekam na ten pierwszy start zwłaszcza, że inauguracyjna runda na Łotwie została przełożona z powodu braku śniegu. Zaczynamy więc sezon od Rajdu Wysp Kanaryjskich. To będzie zupełnie inna jazda, ponieważ czeka nas rajd asfaltowy a na Łotwie mieliśmy się ścigać po śniegu i lodzie. To nie ma już jednak teraz znaczenia. W końcu zapali się zielona światło i będę mógł zrobić to na co czekam, czyli wcisnąć gaz do dechy.

 

A czy ten odwołany rajd jakoś wpłynął na wasze przygotowania. Wszystko było dopięte, testy przygotowane, koncentracja na najwyższym poziomie… a tu informacja, że trzeba czekać kolejny miesiąc.

 

O tym, że rajdu nie będzie dowiedzieliśmy się na dwa dni przed zaplanowanymi testami. Na pewno nikt w zespole nie myślał, że skoro ten rajd został odwołany to mamy teraz miesiąc luzu i urlop. O nie, tamten start był przygotowany ale już rozpoczęły się także przygotowania do startu na Wyspach Kanaryjskich. Więc z pewnością nie można powiedzieć, że nastąpiło jakieś rozprężenie.

 

Rajd Wysp Kanaryjskich to runda, której nie było w kalendarzu ani w zeszłym roku ani dwa lata temu. Jaka jest Twoja wiedza na temat odcinków, które będziecie mieli do pokonania?

 

Ten rajd jest bardzo kręty. Jest bardzo specyficzny. Ma w sobie bardzo wiele kombinacji, przejść z zakrętu w zakręt. W Polsce nie można takich dróg znaleźć. Asfalt jest wyjątkowo przyczepny, ale podobno jest też kilka śliskich miejsc. Wiadomo, że w dzisiejszych czasach możemy skorzystać z wielu różnych i dostępnych informacji, tak więc zbieranie tej wiedzy było częścią naszych przygotowań. Wiemy, że na zapoznaniu będziemy musieli wśród tysięcy zakrętów wychwycić tych kilka albo kilkanaście miejsc gdzie jest ślisko. Generalnie nastawiamy się na to, że nawierzchnia będzie bardzo przyczepna a co za tym idzie, czekają nas ogromne przeciążenia. Wiemy, że nawet gdy pada i jedzie się na jednej z twardszych opon, to wciąż jest bardzo przyczepnie. Z wyjątkiem oczywiście tych miejsc, o których wspominałem wcześniej (uśmiech). Już na zapoznaniu, będziemy musieli być bardzo skoncentrowani i czujni. Kluczowa będzie pogoda. O tej porze roku  aura jest wyjątkowo nieprzewidywalna. Różnice wysokości na niektórych odcinkach specjalnych są bardzo duże, większe niż w Rajdzie Monte Carlo. W górach, na wysokości 1800 metrów pogoda zmienia się błyskawicznie, a startując z poziomu morza, gdzie może być sucho, nie wiesz co cię będzie czekało kilkanaście kilometrów później.

 

Ostatni raz na nawierzchni asfaltowej startowaliście prawie 200 dni temu. To długa przerwa. Wiem jednak, że bardzo dobrze czujesz się na tej nawierzchni choćby dlatego, że niemal wszystkie rajdy Polsce, gdzie ścigałeś się przez większość życia, to rajdy asfaltowe. Jak po takiej przerwie podchodzisz do tego startu?

 

Ja jestem bardzo pozytywnie nastawiony a nawet powiem, że cieszę się jak dziecko (uśmiech). Tak naprawdę nie ma dla mnie większego znaczenia na jakiej nawierzchni będziemy się ścigać. Ważne, że już zaczynamy. Ta przerwa, nie licząc Rajdu Barbórka,  faktycznie była długa. Mówimy jednak o startach. W międzyczasie dużo trenowałem jeżdżąc w różnych warunkach. Tak jak wspomniałeś, w Polsce ścigaliśmy się niemal wyłącznie po asfalcie. W zależności od roku mieliśmy jeden lub dwa rajdy szutrowe. Ale tak jak mówiłem. Dla mnie najważniejszy jest uśmiech od ucha do ucha a ten jest na każdej nawierzchni (śmiech).

 

W trakcie zimy zastanawialiście się jakim samochodem wystartujecie w 2016 roku. Wybór padł ponownie na M-Sport i Forda Fiestę R5. Samochód przeszedł jednak pewną ewolucję.

 

Mieliśmy różne opcje i propozycje jednak zaufaliśmy po raz kolejny firmie M-Sport i to nie bez powodu. W ostatnich dwóch latach a zwłaszcza w ubiegłym roku ten samochód spisywał się bardzo dobrze. Dzięki temu wraz z LOTOS Rally Team wywalczyliśmy tytuł Mistrzów Europy. Ten aspekt na pewno miał duże znaczenie. Świetny zespół i bardzo zaangażowani ludzie, którzy mają dużo pasji w sercu. Mówię tutaj o pracownikach M-Sportu. Praca z nimi to sama przyjemność. Dla mnie to jest bardzo istotna kwestia, która miała duże znaczenie przy podejmowaniu decyzji. Kolejnym powodem jest to, że znacząco poprawiono silnik Fiesty. Jest mocniejszy i przyjemność z jazdy będzie większa. Więcej koni mechanicznych jest dostępnych już w tym niższym zakresie obrotów. Fajna sprawa (śmiech). Czuje dreszczyk emocji może delikatny stresik ale to jest pozytywne napięcie, które spowoduje, że będę starał się być jeszcze bardziej skoncentrowanym, takim mówiąc kolokwialnie - napalonym na jazdę. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa (uśmiech).

 

Jak zapatrujesz się na walkę z Madsem Østbergiem, wiceliderem rajdowych mistrzostw świata i czwartym kierowcą zeszłorocznego sezonu WRC, który w najbliższy weekend wystartuje gościnnie? To jest zawodnik z najwyższej światowej półki. Czy masz w sobie jakąś chęć sprawdzenia siebie? Gdzie jesteś w tym rajdowym świecie?

 

Byłbym nieuczciwy gdybym powiedział, że nie będę patrzył na czasy Madsa Østberga. Postaram się jednak pamiętać jaki jest mój cel. Uwierzcie mi, że gdy stoisz na starcie odcinka specjalnego, adrenalina jest na bardzo wysokim poziomie, serce wali jak oszalałe, więc nie jest łatwo w tym momencie myśleć logicznie i kalkulować. Postaram się jednak na każdym oesie pamiętać jaki jest mój, jaki jest nasz cel. A jest nim obrona tytułu Mistrza Europy. Mads walczy w WRC, więc dla niego start w rundzie FIA ERC ma inny wymiar i wiąże się z innymi oczekiwaniami. Nie ma też co porównywać mojego doświadczenia do Madsa. On ma za sobą ponad 90 rajdów w mistrzostwach świata. Ale odpowiadając na pytanie – tak, chciałbym z nim powalczyć. To jest w mojej krwi. Jeżeli zauważę, że walka jest niemożliwa bądź zbyt ryzykowna wtedy podejmę odpowiednie decyzję.

 

A co powiesz na temat waszych rywali w walce o tytuł. W kim upatrujesz najgroźniejszego konkurenta?

 

To trudne pytanie. Zawsze mam tak, że wolę czas poświęcać nie rywalom a sobie i swoim przygotowaniom. Już po pierwszym rajdzie widać, że konkurencja będzie spora bo w tej najmocniejszej klasie zgłoszonych jest prawie 20 zawodników. Jeżeli miałbym kogoś typować to zawsze groźny i nieobliczalny jest Aleksiej Łukjaniuk. Potrafi mocno cisnąć i ma duże ambicje aby pobić mistrza. Już w zeszłym roku miał takie aspiracje aby nam złoić skórę. Cieszę się, że to my zwycięsko wyszliśmy z tego pojedynku. Trzeba się z nim liczyć. Robert Consani jest bardzo szybki a na Rajdzie Wysp Kanaryjskich był już na przykład dwukrotnie. Dla mnie to będzie pierwszy strat na tej wyspie. Nikogo nie lekceważę i staram się robić swoje.

 

Czego wam życzyć w tym roku?

 

Życzcie nam… oczywiście jeżeli chcecie… (śmiech). Życzcie nam abyśmy mieli tyle frajdy z jazdy ile mieliśmy w zeszłym roku. Żebyśmy mogli dalej robić to co kochamy, to co teraz właśnie robimy i mogli dawać kibicom też troszkę szczęścia. Wiem, że wiele osób nie może  pojechać na rajd ale emocjonuje się i przeżywa przed komputerem. Sobie życzę abyśmy mogli wygrywać i dawać kibicom emocje. Obiecuje, że damy z siebie wszystko.