Sebastian Staszewski: Kojarzymy Pana z walk w ringu bokserskim, a ostatnio także z tanecznych parkietów, ale niewiele osób wie, że przez lata miał Pan styczność z piłkarskim boiskiem!

 

Izu Ugonoh: W piłkę nożną grałem przez dziesięć lat – do 19 roku życia. Tak naprawdę nigdy jednak nie byłem fanem futbolu. Od moment, gdy przestałem trenować i przerzuciłem się na sporty walki, do piłki już nie wracałem.

 

Walka bokserska to wielkie emocje, ale tych nie brakuje również na murawie…

 

Sportowe zacięcie jest wszędzie. Na boisku zawsze masz dziesięciu kolegów, na których możesz liczyć, a to buduje ducha, atmosferę. Na ringu jesteś sam. Jeśli się nie przygotowałeś, to nic ci nie pomoże. Dlatego ludzie kochają piłkę nożną, ale także boks. Silniejszy zawsze wygrywa.

 

Widzi Pan w boksie zawodnika, który klasą dorównuje Robertowi Lewandowskiemu?

 

Nie wiem do czego mógłbym porównać strzelenie pięciu bramek w jednym meczu… To niesamowite momentum, które udało mu się osiągnąć. Z psychologicznego punktu widzenia to analogiczna chwila do pięściarza, który robi efektowny nokaut. Porównam więc Roberta do zawodników z samego topu, na przykład Floyda Mayweathera. Mam nadzieję, że i ja kiedyś tam się znajdę.

 

Jakie ma Pan rady dla naszych piłkarzy przed Euro 2016? Szczególnie jeśli chodzi o przygotowanie mentalne, bo te w boksie nieraz jest kluczowe.

 

Nie ma co gadać. Trzeba robić swoje i walczyć do samego końca. Nie ma nic gorszego, niż porażka, której powodem jest zostawienie jaj w szatni.

 

Całą rozmowę z Izu Ugonohem zobacz w materiale wideo.