Przyjrzyjmy się tym, którzy już wkrótce zamienią granie za darmo na miliony w National Basketball Association i wielkiemu nieobecnemu March Madness.   

 

1. Brandon Ingram/ Duke Blue Devils. 18 lat, skrzydłowy.

 

Nikt nie wie, jak grać będzie w tegorocznym March Madness drużyna Mike Krzyżewskiego, bo Duke było jednym z najbardziej nierównych zespołów w sezonie. Nie ma to jednak nic wspólnego z formą pierwszoroczniaka Ingrama, który przy 2 metrach wzrostu, ma znakomitą skuteczność rzutową za trzy punkty. Najbardziej intrygującą częścią jego wszechstronnego talentu są umiejętności defensywne 18-latka. Porównania do gwiazdy NBA, Paula George (Indiana Pacers) są na wyrost, ale w lidze uniwersyteckiej zawodnicy potrafiący zdobyć 20 punktów i być najlepszym defensorem zespołu są rzadkością.

 

2. Jamal Murray/Kentucky Wildcats. 19 lat, rozgrywający.

 

Murray jest idealnym zawodnikiem w nowej rzeczywistości NBA – potrafi rzucać z każdego miejsca na parkiecie. Trafia przeciętnie 20 pkt w meczu, przy 45-procentowej skuteczności – do tego Murray nie musi mieć piłki w rękach by pomagać drużynie. Przydatny w ataku, kiedy inni zdobywają punkty, nie potrzebuje pomocy kolegów, by znaleźć pozycję rzutową. To w NBA jest warte miliony.

 

3. Kris Dunn/Providence Friars. 21 lat, rozgrywający.  

 

Dunn potrafi robić na parkiecie wszystko – już w minionym roku mógł być w pierwszej piątce NBA Draft. Jeden z najlepszych obrońców ligi uniwersyteckiej, bardzo silmy fizycznie, potrafi blokować rzuty, co przy jego wzroście i pozycji jest zawsze plusem. Nawet jeśli nie będzie gwiazdą NBA, nie ma klubu, który się nie przyda.

 

4. Denzel Valentine/Michigan State Spartans. 22 lata, rozgrywający.

 

Valentine, o którym rok temu mówiło się tylko sporadycznie, stał się gwiazdą. Nie dość, że w jest w elicie trafiających za trzy punkty (idealne dla nowej wersji NBA), to w prawie każdym meczu Spartans jest w stanie dołożyć do punktów podwójną liczbę zbiórek i asyst. Michigan State jest realnym kandydatem na Finałową Czwórkę Marcowego Szaleństwa, więc Valentine będzie miał okazję pokazać swoje umiejętności całej Ameryce. Każdy udany mecz, to szansa na wyższe miejsce w drafcie, co łatwo przeliczyć na bardzo realne pieniądze.

5. Wielki nieobecny:  Ben Simmons/ LSU Tigers, 19 lat, skrzydłowy.

 

Ben Simmon gra w LSU -  uniwersytecie, który nie zagra w  Marcowym Szaleństwie. Nie zmienia to w niczym faktu, że już dziś porównuje się go do LeBrona Jamesa, Magica Johnsona czy Blake Griffina. Bez względu na to, czy będzie grał  w NBA na pozycji silnego skrzydłowego czy też człowieka do wszystkiego, jest najbardziej perspektywicznym graczem ligi uniwersyteckiej. Najbardziej ekscytującym – dla wyszukiwaczy talentów National Basketball Association – faktem jest przekonanie, że Simmons nie tylko od razu może grać w pierwszej piątce jakiejkolwiek drużyny draftu - według wielu, może być od razu liderem, koszykarzem dyktującym sposób gry.  Ma tylko jedną wadę – rzut z dystansu.