Matt Anderson w meczu z PGE Skrą zdobył 24 punkty i był drugim punktującym swojego zespołu po Wilfredo Leonie (31). W newralgicznym momencie trzeciego seta gra Rosjan się jednak załamała i mimo przewagi, swój właściwy rytm złapał zespół Miguela Falaski prowadzony przez Facundo Conte i Srecko Lisinaca. Anderson po meczu przyznał, że o przerwanie 28-meczowej serii zwycięstw Zenit pretensje może mieć tylko do siebie.
Musimy grać dużo lepiej. Jeśli chcemy odrobić straty w dwumeczu z PGE Skrą, musimy wyeliminować własne błędy. Bez tego nie mamy czego szukać w Polsce. Skra zagrała naprawdę dobrze, nie poddali się w najcięższym z momentów, kiedy przegrywali 0:2 i 13:16, a my mieliśmy wszystko w naszych rękach.
Pokazali wielki charakter i ograli nas, wykorzystali nasze słabości. Nie mam pojęcia, jak mogliśmy roztrwonić taką przewagę. Dominowaliśmy na parkiecie w całym pierwszym i drugim secie, jednak później wszystko się odwróciło. Pretensje możemy mieć tylko do siebie, bo zdobyliśmy na boisku wiele głupstw. Skra zrobiła tylko to, co do nich należało.