Już w piątek rozpoczyna się niezwykle ważna impreza dla polskiego handballu. Reprezentantki Polski o igrzyska w Rio powalczą w rosyjskim Astrachaniu. Po udanych dla nas mistrzostwach świata mogło się wydawać, że to my zorganizujemy turniej kwalifikacyjny, ale ostatecznie to Rosjanki będą miały przewagę własnego parkietu.

- Astrachań wielokrotnie gościł już wielkie imprezy, w tym te o randze międzynarodowej - mówi szkoleniowiec rosyjskich piłkarek ręcznych Jewgienij Trefiłow. - To miasto kocha piłkę ręczną, a hala będzie na pewno wypełniona po brzegi. W tamtejszym kompleksie sportowym można się też w doskonałych warunkach i w spokoju przygotować do ważnych meczów - twierdzi Trefiłow.

Nasze szczypiornistki miały jednak od początku małe obawy związane z organizacją turnieju w Rosji. Zdaniem niektórych Polek w grę mogą wchodzić aspekty pozasportowe, w tym sędziowanie pod gospodynie. Rosjanki będą chciały się także zrewanżować naszym zawodniczkom za porażkę w ćwierćfinale MŚ. - Jeśli chodzi o przeciwników ze Starego Kontynentu to na pewno będą twardym orzechem do zgryzienia. Z dziewczynami z Polski przegraliśmy w ćwierćfinale mistrzostw świata, mimo, że wiele osób już wcześniej wieszało nam złote medale na szyi - kontunuuje trener naszych rywalek.

A jak Trefiłow komentuje obecnośc w turnieju kwalifikacyjnym egzotycznej reprezentacji Meksyku? - Piłka ręczna rozwija się na wszystkich kontynentach. Nawiasem mówiąc, w Brazylii handball był niedawno w powijakach, a teraz tamtejsza reprezentacja jest potężna. W Meksyku wszystko zaczęło się od zatrudnienia zagranicznych trenerów i wyniki pojawiły się natychmiast - komentuje Rosjanin.

Trefiłow został także zapytany o specyfikę pracy z kobietami. Niektóre słowa szkoleniowca mogą być zaskoczeniem. - Kobiety wytrzymują obciążenia fizyczne na poziomie 60, 70 procent tego, co potrafią mężczyźni. Chociaż nie powiem, znam zawodniczki, które były nie gorsze od mężczyzn i nie można było o nich powiedzieć "słaba płeć" - zaznacza rosyjski trener.

- W ogóle zespół jest jak rodzina. Stanowimy jedno w krytycznych sytuacjach. Jednocześnie dziewczyny są wrażliwe na obelgi. Podstawową rzeczą jest więc, by nie stracić u nich swojego autorytetu. W zespole złożonym z mężczyzn, jeśli szkoleniowiec przyjdzie na trening na kacu, to zawodnicy nie zwrócą na to uwagi. U kobiet to nie do przyjęcia - kończy Trefiłow.

 

Transmisje turnieju w Astrachaniu na sportowych antenach Polsatu!