- Nie zrobiłem nic złego. W kolarstwie nad przebiegiem rywalizacji czuwa jury i jeśli dokonałbym coś niewłaściwego, zostałbym zdyskwalifikowany - powiedział 24-letni Demare.

Francuz przewrócił się ok. 30 km przed metą, ale zdołał dogonić peleton, a w końcówce popisał się skutecznym sprintem. Oszustwo zgłosili Eros Capecchi (Astana) i Matteo Tosatto (Tinkoff).

- Demare wyprzedził nas z prędkością 80 km/h. Trzymał się z prawej strony samochodu. Czegoś takiego nigdy nie widziałem - relacjonował Capecchi.

Demare jest odmiennego zdania. - W komputerze Capecchiego nie została zarejestrowana podawana przez niego szybkość. Włosi nie potrafią przegrywać - powiedział Francuz.

Szef sędziów wyścigu Herve Brocque poinformował, że nie otrzymał żadnych materiałów wideo ani zdjęć, które udowodniłyby złamanie regulaminu przez zwycięzcę.

Protestu nie złożył drugi na mecie Brytyjczyk Ben Swift (Sky).

Jeszcze półtora kilometra przed metą 107. edycji wyścigu, która odbyła się w sobotę, samotnie prowadził Michał Kwiatkowski (Sky), który odłączył się od peletonu pięć kilometrów wcześniej. Jednak mistrzowi świata z 2014 roku zabrakło sił, by utrzymać pierwsze miejsce. Ostatecznie ukończył rywalizację na 40. pozycji.

Rozgrywany od 1907 roku Mediolan-San Remo to jeden z najważniejszych wyścigów w kalendarzu UCI. Jest jednym z pięciu "monumentów" zawodowego kolarstwa.