Cadenas: Wszystko stawiamy na jedną kartę

Piłka ręczna
Cadenas: Wszystko stawiamy na jedną kartę
fot.Cyfrasport

Mamy jeden cel, wygrać przynajmniej jedną bramką i awansować do ćwierćfinału – powiedział trener Orlenu Wisły Płock Manolo Cadenas przed wyjazdem do Skopje na rewanżowy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych.

Pojedynek rewanżowy Vardar Skopje – Orlen Wisła Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF) określiła mianem hitu kolejki. W pozostałych do rozegrania w weekend pięciu spotkaniach gospodarze mają na swoim koncie zwycięstwa w pierwszych meczach. W ćwierćfinale jest już THW Kiel, który pokonał Pick Szeged i dołączył do najlepszych drużyn grupy A i B: Barcelony i Paris Saint Germain.

 

Mecz w Płocku zakończył się remisem 30:30, obie drużyny zaczynają rywalizację od zera, wynik sobotniego spotkania zadecyduje, która z nich znajdzie się w półfinale.

 

Trener Manolo Cadenas wierzy w swoją drużynę. - Ostatnio zagraliśmy dwa dobre mecze, z Vive Kielce i Vardarem. Chciałbym podtrzymać tę dobrą passę, wygrywając także na wyjeździe. Przed rokiem pojechaliśmy na rewanż do Skopje z sześciobramkową zaliczką, teraz nie ma mowy o żadnych kalkulacjach. Mamy jeden cel, wygrać przynajmniej jedną bramką, bo to da nam awans. Może być także remis, ale musimy strzelić więcej goli niż w Płocku.

 

Zdaniem trenera, faworytem są rywale, ale to nie oznacza, że Orlen Wisła nie może sprawić niespodzianki. - Mamy doświadczenia sprzed roku, wiemy jak się gra w Skopje, z tą wiedzą będzie nam w sobotę znacznie łatwiej walczyć o zwycięstwo”.

 

Podobną opinię wyraził prezes SPR Wisła Płock. - Wszyscy doskonale wiemy, że Vardar nie jest łatwym przeciwnikiem, jest wymagający i grający twardą piłkę, a we własnej hali, publiczność na pewno nie pomaga zespołom przyjezdnym. Przekonaliśmy się o tym dość boleśnie w ubiegłym roku, ale nie jesteśmy jedynym zespołem, który tam poniósł porażkę. Naszym atutem jest charakter drużyny, który pokazaliśmy w pierwszym meczu. W 57. min., gdy mieliśmy cztery bramki straty, mało kto wierzył w korzystny rezultat. A jednak udało nam się to odrobić, co przypieczętował wspaniałym rzutem tuż przed końcowym gwizdkiem sędziów Marko Tarabochia. Nasza drużyna zeszła do szatni zwycięska, co prawda wynik był remisowy, ale schodziliśmy z boiska z podniesionymi głowami. Właśnie dlatego wierzę w to i wiem, że jesteśmy w stanie zrobić niespodziankę w meczu wyjazdowym - powiedział Robert Raczkowski.

 

Rzeczywiście rywale w swojej hali są bardzo groźni. W tej edycji rozgrywek przegrali przed własną publicznością tylko raz, dwiema bramkami z Barceloną (25:27), a odprawili z kwitkiem wszystkie pozostałe drużyny, wliczając w to wysoką wygraną 34:24 z Vive.

 

Dla Marka Tarabochii mecz w Płocku był bardzo udany. Nie tylko zdobył sześć bramek, także ostatnią, decydującą o remisie, która została wybrana do pięciu najładniejszych w kolejce. - Bardzo chciałbym, żeby cały zespół zagrał w rewanżu tak, jak w pierwszym meczu. Walczyliśmy całe 60 minut, pokazaliśmy, że potrafimy w trudnych chwilach wspiąć się na wyżyny naszych umiejętności. Od razu po pierwszym meczu obejrzeliśmy relację, trener wskazał nam momenty, które w Skopje nie mogą się zdarzyć, rywale nie powinni nas niczym zaskoczyć. Wiemy, jaka jest tam atmosfera, ale ostatnio radzimy sobie znacznie lepiej na wyjeździe niż w naszej hali, dlatego jesteśmy optymistami. Wynik jest na zero, zwycięzcy będą się cieszyć z awansu - powiedział.

 

Angel Montoro nie chce, by to był jego ostatni mecz w Lidze Mistrzów. Po tym sezonie odchodzi z Orlen Wisły, nie ma jeszcze sprecyzowanych planów odnośnie swojej kariery, ale chciałby z klubem odnieść sukces. - To jest dla nas bardzo ważny mecz, na przygotowania mamy cztery dni, skupiamy się całkowicie na tym pojedynku. Musimy wyeliminować niektóre błędy, jakie popełnialiśmy w pierwszym meczu. Stan rywalizacji jest zero - zero, musimy wygrać chociaż jedną bramką. Nie będzie to łatwe, bo przed rokiem przekonaliśmy się, jaki kocioł macedońscy kibice potrafią zrobić w hali. Musimy sobie poradzić z tą presją, to jest powszechne zjawisko, ale już nauczyliśmy się z tym żyć. Na tym etapie rozgrywek nie ma łatwych przeciwników, ważne by tego meczu nie przegrać przed pierwszym gwizdkiem. Wyjdziemy na parkiet i będziemy walczyć do utraty sił.

 

Orlen Wisła jeszcze nigdy w swojej historii nie awansowała do ćwierćfinału rozgrywek. Przed rokiem i dwoma latami płocka drużyna udział w Lidze Mistrzów kończyła na TOP 16. Zadomowiła się wśród najlepszych zespołów Europy, ale kroku dalej zrobić nie może. Kibice mają nadzieję, że na pożegnanie z Manolo Cadenasem uda się osiągnąć sukces.

 

W sezonie 2013/2014 i 2014/2015 Vardar, aktualny mistrz Macedonii, dotarł do 1/4 finału Ligi Mistrzów, wcześniej był w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów (1998/99, 2004/05, 2010/11). Na koncie ma dziewięć tytułów mistrza Macedonii, dziesięć razy sięgał po krajowy puchar. W porównaniu z mistrzem Macedonii, dorobek Orlen Wisły jest nieco mniejszy, ale niewiele zespołów z europejskiej czołówki może pochwalić się miejscem na podium w krajowym czempionacie nieprzerwanie od 1990 roku.

 

Zawodnicy Orlen Wisły po czwartkowym treningu wyjeżdżają do Warszawy, w piątek rano lecą do Skopje, na godziny wieczorne zaplanowany został trening, a mecz rozpocznie się w sobotę o godz. 18.00.

A.J., PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie