Wróciłeś na boisko, zagrałeś poważny mecz w lidze hiszpańskiej i rzeczywiście można powiedzieć, że po tym naciągnięciu nie ma już śladu?

Grzegorz Krychowiak: To jest uraz, który będę odczuwał przez najbliższy miesiąc, albo nawet półtora miesiąca, kiedy będę kopał piłkę, ale to nie jest problem, żeby grać regularnie. Jak najbardziej brakuje mi teraz rytmu, żeby złapać formę sprzed dwóch miesięcy, więc będę ciężko pracował, żeby wrócić do wysokiej dyspozycji.

Kontuzja to był efekt tego, że przez praktycznie dwa lata grałeś w rytmie środa - sobota? Selekcjoner Adam Nawałka odpuścił ci ostatni mecz towarzyski. Wyszło na jaw, że twój organizm w końcu nie wytrzymał?

To był trochę pech. Zmęczenie nie miało na to raczej wpływu, choć ciężko ostatecznie przesądzić, dlaczego doznałem tego urazu. Zostałem uderzony, więc raczej zmęczenie nie było bezpośrednią przyczyną. Oczywiście, trzeba do wszystkiego podchodzić inteligentnie. Zawodnicy muszą się czuć odpowiednio fizycznie. Zawodnik, który gra co trzy dni na 80 proc. nie da drużynie tego, co piłkarz grający co pięć, albo sześć dni.

 

Cała rozmowa z Grzegorzem Krychowiakiem w załączonym materiale wideo.