Marcin Feddek: Dawno nie było Cię na zgrupowaniu reprezentacji. Od kiedy selekcjoner Adam Nawałka się z Tobą kontaktuje?

 

Paweł Wszołek: Od momentu kiedy powołał mnie po raz pierwszy na mecz towarzyski z Niemcami w Hamburgu. Od dwóch i pół roku mamy kontakt telefoniczny. Ponadto selekcjoner odwiedził mnie i Bartka Salamona jeszcze, gdy byliśmy w Sampdorii. Pofatygował się do Genui do naszego ośrodka treningowego. Obserwował nasze treningi i monitorował wnikliwie grę. Od tego czasu bardzo zmieniłem się jako piłkarz. Wyeliminowałem wiele wad, ale mam świadomość, że jeszcze sporo pracy przede mną.

 

Obserwowałem Twoją grę na treningu przed meczem w Poznaniu. I zaimponowałeś mi swoją postawą. Były takie momenty, że nawet Kamil Grosicki nie mógł Cię dogonić, a jego imiennik Glik dwa razy się od Ciebie odbił. Jesteś piekielnie szybki, a do tego nie masz żadnych kompleksów. Absolutnie od nikogo nie odstajesz, a do czuć od Ciebie pewność siebie.

 

Jadąc na zgrupowanie chciałem zaprezentować się jak najlepiej. Liczyłem, że dobrą formę  z meczów Serie A uda mi się przełożyć na treningi i mecze w reprezentacji. Chcę pokazać swoją wartość. Od dłuższego czasu pracuje także nad sferą mentalną, która również jest bardzo istotna. Do tego moje życie prywatne jest ustabilizowane, bo od dwóch lat jestem żonaty.

 

Po tym jak dołączyłeś do reprezentacji Polski, jak oceniasz potencjał biało-czerwonej drużyny?

 

Poziom naprawdę jest bardzo wysoki. Wystarczy spojrzeć w jakich europejskich klubach grają nasi piłkarze. Spoglądając na kadrę naszej reprezentacji to praktycznie każdy z tych zawodników odgrywa istotną rolę w swojej drużynie klubowej. Stworzyła się fajna ekipa na boisku, jak i poza nim.

 

Całą rozmowę z Pawłem Wszołkiem zobacz w materiale wideo.