Kwiatkowski, którego będzie wspierać m.in. Michał Gołaś, pokazał w ubiegły piątek, że jest w wysokiej dyspozycji, wygrywając inny belgijski klasyk - Grand Prix E3 Harelbeke. Było to pierwsze zwycięstwo mistrza świata z 2014 roku w barwach Sky. Polak ma być jednym z dwóch liderów brytyjskiej grupy we "Flandryjskiej Piękności", obok Walijczyka Gerainta Thomasa.

 

W dobrej formie jest także Bodnar, zwycięzca jazdy indywidualnej na czas w wyścigu Trzy Dni De Panne, ale jego rola w niedzielę zapewne ograniczy się do wspierania aktualnego mistrza świata Słowaka Petera Sagana.

 

W Dookoła Flandrii, jednym z pięciu tzw. pomników kolarstwa, po raz pierwszy pojedzie polska grupa zawodowa - CCC Sprandi Polkowice. Drużyna, na którą postawił dyrektor sportowy Piotr Wadecki, będzie oparta na Włochu Simone Ponzim, a w składzie znalazło się sześciu Polaków: Tomasz Kiendyś, Jarosław Marycz, Bartłomiej Matysiak, Adrian Kurek, Michał Paluta i Patryk Stosz. Ósmym zawodnikiem będzie Czech Josef Cerny.

 

"Tegoroczne starty na bruku są dla naszej ekipy sporym wyzwaniem i dobrą szkołą belgijskiego ścigania. W dotychczasowych wyścigach nie udało się co prawda sięgnąć po wysokie lokaty, ale na pewno się nie poddamy i staniemy na starcie Ronde van Vlaanderen z myślą o aktywnej jeździe. To jeden z monumentów, jeden z najbardziej prestiżowych wyścigów w światowym kalendarzu i będziemy chcieli być w nim widoczni" – powiedział Wadecki, cytowany na stronie internetowej ekipy z Polkowic.

 

Szef CCC nie zdecydował się wysłać do Brugii ani doświadczonego Włocha Davide Rebellina, który w sobotę wystartuje w wyścigu w Limburgii, ani Macieja Paterskiego, którego polscy kibice zobaczą w niedzielę w imprezie rozpoczynającej sezon szosowy w kraju - Ślężańskim Mnichu w Sobótce.

 

Tegoroczna trasa Dookoła Flandrii liczy 255,9 km. Po drodze do mety w Oudenaarde zawodnicy pokonają 18 krótkich i wąskich podjazdów, z których część jest wyłożona kostką brukową, jak słynny Koppenberg. Ostatni z nich, Paterberg, znajduje się 14 km przed finiszem.

 

Dookoła Flandrii jest ulubionym wyścigiem klasycznym wielu kolarzy. Dwa lata temu w ankiecie przeprowadzonej wśród 205 zawodników przez belgijski dziennik "La Derniere Heure" zdobył najwięcej głosów (wymieniany na pierwszym miejscu przez 67 kolarzy), wyprzedzając Paryż-Roubaix (52), a następnie Liege-Bastogne-Liege, Mediolan-San Remo, Amstel Gold Race, Dookoła Lombardii i Walońską Strzałę.

 

Belg Tom Boonen, do którego należy rekord zwycięstw w dwóch klasykach po bruku - cztery w Paryż-Roubaix, trzy w Dookoła Flandrii - na pierwszym miejscu wymienił ten drugi.

 

"Jest wspaniały, szczególnie ze względu na atmosferę tworzoną przez kibiców. U nas ludzie naprawdę żyją kolarstwem. To sprawia, że mocniej bije serce zawodnika. Weźmy klasyk taki jak Mediolan-San Remo. Lubię się ścigać we Włoszech, na starcie i wokół mety można tam spotkać setki sympatyków, ale na pozostałej części trasy nie wytrzymuje on porównania z Ronde van Vlandeeren, gdzie można ich liczyć w tysiącach lub więcej. Podobnie jest podczas Paryż-Roubaix, gdzie trasę oblegają głównie belgijscy kibice" - zauważył zwycięzca z lat 2005, 2006 i 2012.

 

Oprócz Boonena, trzykrotnie w Dookoła Flandrii triumfowali jego rodacy Achille Buysse (w latach 1940-1943), Eric Leman (1970-1973) i Johan Museeuw (1993-1998), Włoch Fiorenzo Magni (1949-1951) i Szwajcar Fabian Cancellara (2010, 2013, 2014). Ten ostatni, jako lider ekipy Trek, będzie miał szansę ustanowić rekord zwycięstw.

 

Polacy startowali w Dookoła Flandrii począwszy od 1990 roku (Zenon Jaskuła i Joachim Halupczok), nie we wszystkich edycjach i najwyżej po dwóch. W pierwszej dziesiątce udało się ukończyć rywalizację tylko Zbigniewowi Spruchowi. W 1999 roku zajął piąte miejsce, a w 2000 - dziewiąte.