Michał Cieślak cztery ostatnie pojedynki kończył przed czasem. To właśnie z wielkiej siły i dążenia do nokautu słynie polski pięściarz, który na gali Polsat Boxing Night: Adamek vs Molina - Final Call! zmierzył się z Francisco Palacios. Jego rywal dwukrotnie walczył już w naszym kraju i za każdym razem przegrywał z Krzysztofem "Diablo" Włodarczykiem. Portorykańczyk zapewniał, że nie boi się Cieślaka, mimo że sam jest określany jako trampolina do kariery Polaka. - W tej kategorii wszyscy mają mocny cios, a z takim zawodnikiem jak ja on jeszcze nie walczył. Nie ma takiego doświadczenia, znokautuję go! - zapowiadał.

Lepiej pojedynek zaczął oczywiście Cieślak. Polak ruszył - w swoim stylu - bardzo agresywnie, lecz Palacios pokazał, że nie jest rywalem przypadkowym. Doskonale wiedział, kiedy ma klinczować, a kiedy ma zrobić krok do tyłu. "King Wizard" na pewno poczuł wiele ciosów Cieślaka, lecz jakimś cudem stał na nogach!

Cieślak cały czas podkręcał tempo i wydawało się, że nie ma szans wytrzymać wszystkich dziesięciu rund na takiej intensywności. A jednak - w czwartej rundzie potężnym prawym w końcu upolował Palaciosa. Portorykańczyk padł na deski, lecz szybko wstał i wrócił do walki. Cieślak ruszył, by dobić rywala, lecz nie miał takiej okazji, bo po kilku uderzeniach sędzia ringowy sam przerwał walkę! Być może nieco za wcześnie, ale fakt jest faktem - kolejna wygrana Polaka przed czasem!

Michał Cieślak pokonał przez techniczny nokaut w czwartej rundzie Francisco Palaciosa.