To była dwudziesta trzecia minuta meczu Aston Villa - Chelsea. Boisko musiał opuścić Loic Remy, który w tym starciu był wysuniętym napastnikiem ciągle panujących mistrzów Anglii. Kiedy kibice zobaczyli, że gotowy do wejścia jest Alexandre Pato, to od razu na stadionie zrobiło się głośno. Na Brazylijczyka czekali aż od stycznia, bo właśnie wtedy pojawił się w klubie na zasadzie wypożyczenia.

Czasami można było mieć sporo zastrzeżen do Guusa Hiddinka, który konsekwentnie pomijał Pato przy wyborze składu, nawet jeśli uraz miał Loic Remy lub Diego Costa był nieuprawniony do gry. Holender powtarzał cierpliwie - jeśli Brazylijczyk będzie gotowy, to dostanie szanse. Ostatecznie stało się to 2 kwietnia na Villa Park, a sam napastnik pokazał, że jest gotowy na podjęcie wyzwania.

Wszedł za Loica Remy'ego, a 20 minut później urwał się obrońcom i wywalczył rzut karny. Po chwili rozmowy z Pedro i Ceskiem Fabregasem chwycił piłkę i sam postanowił wymierzyć sprawiedliwość. Uderzył mocno, a Brad Guzan - choć był blisko obrony - skapitulował. Radość napastnika Chelsea była szalona, widać, że czekał na ten moment od podpisania umowy z klubem. Teraz może być tylko lepiej, zwłaszcza że ze Swansea Costa nie może zagrać, a Remy'ego prawdopodobnie wyeliminuje uraz.

Gol Pato w załączonym materiale wideo.