W Wiecznym Mieście rozpoczęły się dyskusje, czy Roma po niedzielnym spektakularnym zwycięstwie zdoła wskoczyć na drugie miejsce tabeli Serie A, zaraz po Juventusie Turyn, zajmowane obecnie przez Napoli. Na razie dzielą ją od drużyny z Neapolu cztery punkty. Pytanie, zauważa się, jest tym bardziej zasadne po, jak pisze Ansa, "harakiri" Napoli, które uległo niżej notowanemu Udinese 1:3.

 

"Ale cztery punkty to dużo przy takiej drużynie, jak Napoli" - ostudził od razu entuzjazm po niedzielnym meczu na stołecznym Stadionie Olimpijskim trener Romy Luciano Spalletti.

 

W sprawozdaniach odnotowano błąd Wojciecha Szczęsnego, który w 30. minucie drugiej połowy zupełnie niepotrzebnie, jak się podkreśla, wyszedł naprzeciw Miroslava Klose, w rezultacie czego bramkę strzelił Marco Parolo. "Było w tym za dużo brawury" - ocenili komentatorzy.

 

Zauważają oni jednak przy tym, że Szczęsnemu nie zabrakło też w innych sytuacjach męstwa, dzięki czemu rywale byli wobec niego bez szans. On zaś przez większość czasu nie miał zbyt wiele zajęcia, bo gra koncentrowała się przy bramce Lazio.

 

Jeszcze przed pechowym dla Lazio meczem dziennikarze pytali 37-letniego Miroslava Klosego, czy to będzie jego ostatnie derby. Od dłuższego czasu mówi się o jego możliwym odejściu z klubu.

 

"Ciągle pojawiają się takie pogłoski, że to moje ostatnie derby. Ja jeszcze nie zdecydowałem" - wyjaśnił urodzony w Polsce były reprezentant Niemiec.

 

Rzymskie dzienniki w internetowych wydaniach odnotowały też, że "to był przedziwny mecz, bo przy niemal pustych trybunach". Większość kibiców nie przyszła z powodu zapowiedzianych nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa, wprowadzonych w związku z alertem terrorystycznym po zamachach w Brukseli. Najbardziej radykalne grupy sympatyków obu drużyn, tzw. ultras, spotkały się w dwóch odległych punktach miasta.