Po ostatnim zwycięstwie Leicester City nad Southampton i remisie Tottenhamu, przewaga sensacyjnego lidera Premier League wzrosła do siedmiu punktów na sześć kolejek przed końcem. To dość nieoczekiwana sytuacja nie tylko ze względu na zespół, który zdominował ligę: Premier League, nazywana hucznie najciekawszą i najbardziej wyrównaną ligą świata jest wśród czterech najmocniejszych lig Europy tą, w której lider ma największą przewagę nad drugim zesołem.

"Zaledwie" sześć punktów przewagi mają nad swoimi głównymi rywalami bowiem liderzy La Liga i Serie A: Barcelona nad Atletico Madryt i Juventus nad Napoli. Jeszcze mniejsza różnica jest między Bayernem, a Borussią Dortmund i wynosi pięć punktów. Czy w którejś z największych lig dojdzie jeszcze do zmiany prowadzenia na ostatniej prostej sezonu?

Kandydatura Leicester City przed sezonem wydawała się szalona, zaś sam zespół typowany był jako pewniak do walki o utrzymanie tym bardziej, że w poprzednich rozgrywkach Lisy cudem pozostały w najwyższej klasie rozgrywkowej. W tym sezonie jednak pod wodzą Claudio Ranieriego na najlepszych zawodników na swoich pozycjach wyrośli Riyad Mahrez, Jamie Vardy czy N'Golo Kante.

Nie do przecenienia jest również defensywa kopciuszka, która dowodzona przez Jamajczyka Wesa Morgana i Niemca Roberta Hutha w 32 dotychczas rozegranych spotkaniach nie tracą nawet jednego gola na mecz. Sytuacja jest o tyle bardziej absurdalna, że niewiele ponad rok temu zespół zamykał ligową tabelę - dziś zaś jest lepszy niż Barcelona, Bayern i Juventus...