Stawką testów są ułamki sekundy - tysięczne, setne, a być może nawet dziesiąte. Przy niezwykle wyrównanej czołówce w tej dyscyplinie sportu ma to kolosalne znaczenie i może decydować o wynikach w Brazylii. W grę wchodzą trzy ośrodki dysponujące takimi tunelami: Drezno, akademia kolarska koło Gandawy oraz laboratorium McLarena pod Londynem. Dyrektor sportowy PZKol. Andrzej Piątek skłania się ku trzeciej opcji. „Jak się uczyć, to od najlepszych. Rozmawiamy obecnie na temat terminu naszej wizyty w Anglii” – powiedział Piątek.


Na testy mają pojechać wszyscy brani pod uwagę do olimpijskiej kadry torowej: siedmiu sprinterów oraz siedem zawodniczek, a dodatkowo startująca na szosie Katarzyna Niewiadoma. „Chodzi o zmierzenie oporu powietrza przy różnych kombinezonach, kaskach, kołach. Przekonać się jak duże zawirowania powietrza powstają za kaskiem, a mamy do sprawdzenia kilkanaście kasków, jak wygląda opór przy zmianie pozycji na rowerze. Można to sprawdzić komputerowo. Diabeł tkwi w szczegółach i musimy wszystkie elementy dopracować do perfekcji” – podkreślił Piątek.

 

W krajach przodujących w kolarstwie torowym testy w tunelach aerodynamicznych są przeprowadzane od 30 lat. Polacy rozpoczęli je dopiero w ubiegłym roku w Dreźnie. „Brytyjczycy czy Niemcy mają wszystko dopracowane. I rowery, i kaski, i kombinezony. Wyścig technologiczny trwa jednak cały czas. Pewnie nie będziemy mieć karbonowych butów, jakie widziałem podczas mistrzostw świata w Londynie u Brytyjczyka Jasona Kenny’ego, bo nie znam nikogo, kto mógłby nam takie buty zrobić. Pocieszam się, że mamy jeszcze rezerwy i parę tysięcznych, setnych, a może i dziesiątych części sekundy możemy urwać na elementach aerodynamicznych i na optymalizacji pozycji na rowerze” – ocenił Piątek.

 

Na igrzyskach w Rio de Janeiro wystąpi ośmioro reprezentantów Polski: trzech sprinterów, cztery kobiety w drużynie na 4 km na dochodzenie oraz zawodniczka specjalizująca się w omnium, czyli wieloboju łączącym konkurencje sprinterskie i średniodystansowe. Sprinterzy wystartują w drużynie oraz po dwóch w sprincie indywidualnym i keirinie. Biało-czerwoni obsadzą więc połowę z dziesięciu konkurencji. "W drużynie sprinterów mamy siedmiu kandydatów do startu na igrzyskach, którzy reprezentują niezwykle wyrównany poziom. Podobnie jest w drużynie pań - również jest siedem kandydatek. Trenerzy Andrzej Tołomanow i Grzegorz Ratajczyk mają duży ból głowy i staną przed bardzo trudnym wyborem. Najpóźniej na początku lipca muszą jednak go dokonać" - podsumował Piątek.