Dla Jana Błachowicza pojedynek w Zagrzebiu będzie walką o być albo nie być w amerykańskiej organizacji. Polak po zwycięstwie w debiutanckim występie w Szwecji z Ilirem Latifim zaliczył dwie porażki z rzędu z Jimim Manuwą oraz Coreyem Andersonem. Błachowicz zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, ale dodatkowo tym faktem się nie stresuje.

Zrobię wszystko, żeby wygrać i czuję się bardzo dobrze. Samemu sobie chcę udowodnić, że jeszcze potrafię dawać dobre walki i potrafię wygrywać. Mam zamiar bawić się tą walką, dobrze zawalczyć i po prostu wygrać - mówi Błachowicz.

Po dwóch kolejnych porażkach na Błachowicza spadła fala krytyki. O ile porażkę z Manuwą można było usprawiedliwić gorszym dniem, to druga przegrana nie umknęła ekspertom i kibicom bez echa. Powodów słabszej postawy Polaka mogło być wiele, ale najważniejsze, że Błachowicz wyciągnął ze swoim sztabem szkoleniowym wnioski z zaistniałej sytuacji.

Wydaje mi się, że we wcześniejszych walkach byłem zmęczony treningami. Wyniki krwi tylko to potwierdziły. Obecny okres przygotowaczy wygląda zupełnie inaczej, ale najważniejszy moment to dzień walki i chcę się wstrzelić z formą właśnie w ten dzień - dodaje Polak.

Rywalem Błachowicza będzie Igor Pokrajac, który w UFC stoczył dwanaście pojedynków. Do amerykańskiej organizacji powraca po trzech zwycięskich walkach i przed własną publicznością będzie chciał się zaprezentować z jak najlepszej strony. Błachowicz o chorwackim przeciwniku wie naprawdę dużo, a wszystko za sprawą trenującego czasami w warszawskim S4 Fight Club Goranowi Relijcowi.

Podchodzę do tego pojedynku jak do walki w Szwecji. Na razie zachowuje spokój przed tą walką i wiem na co muszę uważać. On przede wszystkim ma niebezpieczne ręce. Wiem o nim wszystko, bo Goran Reljic często bywa u nas, a przecież on był długo sparingpartnerem Pokrajaca. Wykorzystamy tę wiedzę przeciwko niemu - kończy Błachowicz.

Wypowiedzi Jana Błachowicza obejrzyj w załączonym materiale wideo!