Polki nigdy z Dunkami nie wygrały (porażki 1:3 i 1:5), ale dzięki zwycięstwom nad Słowacją i Mołdawią, w czwartej grupie eliminacyjnej miały tyle samo punków, co one - po sześć. Tabeli przewodziły Szwedki, które zgromadziły na koncie dziewięć oczek. Do europejskiego czempionatu awansuje pierwszy zespół i trzy najlepsze drużyny z drugich miejsc.

Na stadion w Tychach przyszło aż cztery tysiące kibiców. Bilety były za darmo. Fani nakręceni ostatnimi zwycięstwami, liczyli na kolejne, ale Polki były w pierwszych minutach jakby sparaliżowane. Dunki co rusz przypuszczały na naszą bramkę szturmowe ataki. Nie schodziły z polskiej połowy. W zespole Wojciecha Basiuka wyczuwało się dużą nerwowość. Duński napór zakończył dopiero słupek, w który bezpośrednio z rzutu rożnego trafiła Line Roddik-Hansen. Mogło być znacznie gorzej, gdyby nie czujność Anny Szymańskiej i powroty Jolanty Siwińskiej.

Po kwadransie Polki się obudziły. Albo zeszła z nich presja. W każdym razie, właśnie w 15. minucie przed kapitalną okazją stanęła Ewa Pajor. Zawodniczce Wolfsburga dograła ze środka pola, szybko wznawiając grę z rzutu wolnego, Patrycja Balcerzak. Nasza napastnik stanęła oko w oko z Sondergaard Pedersen, ale duńska bramkarka odprowadziła tylko piłkę wzrokiem, bo Polka uderzyła z piątego metra wysoko w trybuny.

Cztery minuty później, w bliźniaczej akcji, co Pajor, stanęła Silvana Chojnowski. Dogrywała jej, tym razem tuż sprzed pola karnego, oczywiście Patrycja Balcerzak. Zawodniczka o niemieckich korzeniach też nie popisała się precyzją i - tak, jak Pajor - strzeliła w stronę trybun. To by było na tyle, jeśli idzie o ofensywne akcje Polek w pierwszej połowie. Potem biało-czerwone wróciły się do defensywy i przez 25 minut broniły się przed atakami Dunek, które - jak na ironię - ani razu porządnie nie zagroziły bramce Szymańskiej.

Po przerwie obraz za bardzo się nie zmienił. Dunki nieustannie atakowały, ale to Polki tworzyły groźniejsze sytuacje. Najlepszą z nich zmarnowała w 56. minucie Martyna Wiankowska, którą kapitalną prostopadłą piłką ze środka boiska obsłużyła Ewa Pajor. Wiankowska w sytuacji sam na sam z Petersen próbowała ją przelobować, ale w rezultacie trafiła prosto w jej ręce.

W 84. minucie Ewę Pajor zastąpiła Nikol Kaletka, ale nie okazała się dżokerem w talii trenera Basiuka. Pod koniec Dunki, tradycyjnie, cały czas atakowały, jednak, znów tracyjnie, nieskutecznie. W 87. minucie dosłownie o centymetry przestrzeliła Ewelina Kamczyk, która w 59. minucie zastąpiła Martynę Wiankowską. Skończyło się bezbramkowym remisem i Polki mają w grupie już siedem punktów, czyli dwa straty do Szwecji. Skandynawki swój mecz grają już jednak w piątek z przedostatnią Słowacją.

 

POLSKA - DANIA 0:0

 

POLSKA: Szymańska - Balcerzak, Chojnowski (Daleszczyk), Guściora, Konsek, Matysik, Pajor (Kaletka), Redzia, Sikora, Siwińska, Wiankowska (Kamczyk).

DANIA: Petersen - Arnth, Harder, J.Jensen (Overgaard-Munk), L.Jensen, Nadim, Nielsen, Roddik-Hansen, Sorensen, Troelsgaard (Rasmussen), Veje.