W zeszłym roku Origen wygrało z H2k Gaming wynikiem 3-1 i awansowało na Mistrzostwa Świata (ostatecznie drużyna grająca rok wcześniej w Challenger Series zajęła miejsce w pierwszej czwórce turnieju), ale od tego czasu sporo się zmieniło.

 

Szczególnie jeśli chodzi o pokłady indywidualnego talentu w H2k Gaming. Przed sezonem do drużyny dołączyli Marcin "Jankos" Jankowski, Oskar "Vander" Bogdan i Konstantinos "FORG1VEN" Tzortziou. Drużyna mająca w składzie trzech najlepszych na swoich pozycjach zawodników w Europie nie mogła prezentować się słabo. Tak też było. H2k zajęło ostatecznie drugie miejsce w tabeli EU LCS z bilansem 14-4.

 

Origen także zmieniło nieco w swoim składzie. Do drużyny doszedł gwiazdorski mid laner Tristan "PowerOfEvil" Scharge, który jest uznawany za godnego zastępce xPeke. Origen szło jednak nieco gorzej i drużyna zajęła dopiero 4 miejsce w tabeli EU LCS z bilansem 11-7. Oznaczało to, że żeby zagrać w półfinale Origen musiało pokonać Unicorns of Love. Zwycięstwo nie przyszło tak łatwo jak chcieliby tego sOAZ i spółka. Origen miało problemy we wczesnej fazie gry i jeśli coś miało największy wpływ na końcowy wynik pojedynku, to były to raczej problemy z pewnością siebie graczy UoL niż nagły skok jakościowy ze strony zawodników Origen.

 

Jednak udało się. Autorów "powrotu z zaświatów" Origen jest dwóch. Jednym z nich jest Jesper "Zven" Svenningsten, który w serii z Unicorns of Love brał udział w 80% zabójstw swojej drużyny, a drugim PowerOfEvil, który poczynił znaczący progres od sezonu zasadniczego. W serii z UoL mid laner był odpowiedzialny za 35% obrażeń swojej drużyny (średnio 26% w sezonie zasadniczym).

 

Pomimo tego, że Origen wygląda teraz najmocniej od początku sezonu, to ich zwycięstwo z H2k Gaming jest nie tyle niemożliwe, co wielce nieprawdopodobne.

 

Dlaczego? H2k zajęło drugie miejsce w sezonie zasadniczym. To całkowicie inna drużyna, niż podczas poprzednich playoffów. Yoo "Ryu" Sang-ook przeżywa drugą młodość w nowym składzie i jest jednym z głównych autorów sukcesu zespołu. Mid laner poprawił swój angielski i jest – obok Odoamne – dominującym głosem w drużynie. Główny shotcaller radzi sobie dobrze nie tylko na środkowej alei, ale także świetnie kontroluje przebieg całej rozgrywki.

 

A przy tym wychodzi bardzo korzystnie ekonomicnie. Ryu zbiera tylko 23% złota drużyny (to najmniej ze wszystkich mid lanerów LCS), ale wydaje te fundusze na tyle dobrze, że jest najlepszym zawodnikiem LCS pod względem współczynnika zabójstw, śmierci i asyst. 7.2 KDA to naprawdę bardzo dobry wynik. Szczególnie jeśli co tydzień mierzysz się z najlepszymi zawodnikami na kontynencie.

 

Umiejętność podejmowania decyzji Ryu pozwoliła top lanerowi H2k, Odoamne, skupić się na wygrywaniu pojedynków na górnej alei i flankowaniu przeciwników za pomocą teleportów. Stwierdzenie, że Odoamne korzysta z tego czaru najlepiej ze wszystkich top lanerów w Europie nie jest pustosłowiem. Podejmowanie decyzji zawsze było mocną stroną rumuńskiego top lanera, ale ostatnio przechodził samego siebie. Każda zainicjowana przez niego walka pada łupem H2k. Andei Pascu zna wynik potyczki jeszcze zanim ją zainicjuje. Jeśli jego kalkulacje są korzystne, to nie waha się ani przez moment.

 

Jednak największy wpływ na wyniki H2k Gaming ma polski jungler drużyny. Marcin "Jankos" Jankowski od kilku lat jest uważany za najlepszego junglera pod względem umiejętności wywierania presji we wczesnej fazie gry, a w ostatnim splicie polski "first blood king" tylko to potwierdza. Ryu i Odoamne misternie planują sposób na wygranie gry, a Jankos jest bezlitosnym egzekturem ich założeń. Ponad 78% udziału w zabójstwach swojej drużyny mówi samo za siebie.

 

H2k Gaming (a najcześniej właśnie Jankos) zdobywa 67% first bloodów w swoich grach. Spora w tym też zasługa dolnej alei drużyny czyli Vandera i FORG1VENA, którzy nie boją podejmować się ryzyka potrzebnego do zdobycia przewagi. Nie jest niespodzianką, że Vander świetnie dogaduje się z Jankosem. Wczesne rotacje polskiego supporta skutują ponad 77 procentowym udziałem w zabójstwach drużyny. To najlepszy wynik ze wszystki supportów LCS. Vander i całe H2k przoduje też w innej statystyce – H2k stawia 3.72 warda na minutę. Tylko drużyny z koreańskiego LCK mogą pochwalić się lepszymi statystykami.

 

 

Wisienką na przygotowywanym w berlińskim gaming housie torcie jest ADC H2k. Przed sezonem o Forg1vena bił się cały esportowy świat, ale zawodnik wybrał grę w H2k i zdążył przyzwyczaić fanów do dominowania swoich przeciwników. W 10 minucie statystycznej gry H2k Forg1ven ma już ponad 11 minionów przewagi nad swoim oponentem z linii. To pozwala Grekowi być odważniejszym w swoich zagraniach i zdobywać nie tylko przewagę w zabitych stworach, ale też w zabójstwach.

 

Zazwyczaj wychodzi mu to znakomicie, bo wraz z Vanderem tworzą jeden z dwóch najmocniejszych bot lane'ów w Europie. Drugim z nich stanowią mithy i Zven z Origen, ale ten drugi radzi sobie o wiele lepiej gdy ich drużyna zdecyduje się na tzw. lane swap. W innym wypadku – to Forg1ven i Vander powinni okazać się lepsi.

 

I to nawet wtedy, gdy nieco zapomniany jungler Maurice "Amazing" Stuceknschneider rozegra zawody życia. Junglerzy z obu drużyn uwielbiają wywierać wpływ na grę od samego początku, ale to Jankos lepiej podąża za obecną metą i jest pewniejszy w swoich zagraniach.

 

O ile zagra jedną ze swoich ulubionych postaci. Do Nidalee, Lee Sina i Elise, którzy od blisko roku okupują junglersą metę w League of Legends pojawiły się ostatnio postacie takie jak Kindered, Gragas czy Graves. Ta ostatnia trójka może pojawić się w półfinałowym pojedynku. Pytanie brzmi która ze stron podejmie ryzyko.

 

Są jeszcze dwie postacie, które będą istotne w fazie picków i banów. Pierwszą z nich jest Lissandra, którą uwielbiają wybierać zawodnicy H2k. Top laner Origen sOAZ jeszcze nigdy nie wybrał tej postaci i ciężko sądzić, że tym razem będzie inaczej. Z drugiej strony Origen ma po swojej stronie pick Trundle'a, który nie był wykorzystywany przez H2k poza sporadycznymi przypadkami, gdy Vander grał nim na pozycji supporta. Warto uważać na Ekko. Nowo odkryty top laner może być istotnym szczegółem, który przechyli szalę zwycięstwa na którąś ze stron.

 

Wynik całej serii będzie zależał od tego, jak Origen zaadaptuje się do stylu gry H2k. Nie ma co liczyć na to, że PowerOfEvil i spółka będą w tym pojedynku grali pierwsze skrzypce. Jeśli Origen będzie mogło wykorzystać kombinacje drużynową opartą o uwielbiany przez sOAZa split-push, to jest cień szansy dla drużyny xPekego. Jeśli nie, Jankos i spółka powinni spokojnie wygrać całą serię i awansować do finału.