W pierwszym ćwierćfinałowym meczu AZS Łączpol AWFiS niespodziewanie pokonał we własnej hali 27:26 plasującą się po sezonie zasadniczym na pierwszym miejscu Pogoń.

 

„Od początku faworytem w tej parze była Pogoń, ale nasze zawodniczki uwierzyły, że są w stanie wygrać z wyżej notowanymi zespołami i z takim też nastawieniem jedziemy na sobotni rewanż do Szczecina. W tej rywalizacji nic nie jest rozstrzygnięte i wszystko się może zdarzyć. O wygranej mogą decydować niuanse, a głównie mniejsza liczba popełnionych błędów” - przyznał Ciepliński.

 

Gdański szkoleniowiec także w rewanżu zapowiada walkę o zwycięstwo. „Zajęliśmy co prawda ósme miejsce, ale moim zdaniem nie odbiegamy poziomem od wyżej notowanych drużyn. Liga jest wyrównana i nie ma w niej zespołu, który zdecydowanie odstawałby od reszty stawki. U siebie zremisowaliśmy w sezonie zasadniczym z Pogonią oraz pokonaliśmy Zagłębie Lubin” - przypomniał.

 

Gdańska drużyna jest beniaminkiem ekstraklasy i już zapewniła sobie utrzymanie, a niewykluczone, że na zakończenie sezonu stanie nawet na podium. Były trener reprezentacji Polski podkreślił, że przed rozgrywkami jego zespół nie dokonał spektakularnych transferów.

 

„Mamy co prawda dwie doświadczone zawodniczki, Monikę Stachowską i Karolinę Siódmiak, ale poza tym w skład naszego zespołu wchodzą piłkarki niedoceniane w innych klubach oraz młode dziewczyny na dorobku. Wszystkie zrobiły w tym sezonie bardzo duży postęp i mam wielką przyjemność pracować z nimi. Jesteśmy dobrze przygotowani i w sobotnim rewanżu zrobimy wszystko, aby sprawić kolejną niespodziankę i awansować do półfinału” - podsumował Jerzy Ciepliński, który po sezonie zostanie honorowym prezesem klubu, a drużynę przejmie Renata Majdzińska.