O tym, że prowadzony przez charyzmatycznego Władimira Aleknę rosyjski zespół jest jednym z najlepszych na świecie, przekonali się w tym sezonie już siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk i PGE Skry Bełchatów. Obie drużyny odpadły z rozgrywek Ligi Mistrzów po porażkach z Zenitem. Resovia o sile rosyjskiego zespołu przekonała się z kolei w ubiegłorocznym finale LM w Berlinie, gdy przegrała 0:3. Był to trzeci triumf drużyny z Kazania. Dwa poprzednie sukcesy zanotowała, gdy Final Four był rozgrywany w Łodzi - w 2008 roku (jako Dynamo Kazań) i cztery lata później. W tegorocznej edycji zespół z Podkarpacia zmierzył się z Rosjanami już w półfinale.

 

"Na pewno Zenit Kazań jest najmocniejszą ekipą na tym turnieju, ale to jest sport i nie zawsze ci najmocniejsi wygrywają. Jedziemy do Krakowa po to, aby zdobyć Puchar Europy. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z poziomu przeciwnika, ale mamy potencjał i zdrowych zawodników. Natomiast rytm gier powoduje, że nasz poziom wzrasta. Dlatego jedziemy bardzo optymistycznie nastawieni i z wiarą w zwycięstwo. Jedziemy bić się z zespołem z Kazania, aby zagrać w finale" – mówił przed meczem szkoleniowiec Pasów Andrzej Kowal.

 

Mistrzowie Polski efektownie rozpoczęli premierową odsłonę półfinału (3:0, 8:6). W środkowej części seta obie ekipy punktowały seriami: rzeszowianie odskakiwali na kilka punktów, by w kolejnych akcjach pozwolić rywalom na odrobienie strat (10:10, 13:13, 19:19). Kluczowym momentem tej partii było pojawienie się Russella Holmesa, który od razu popisał się asem serwisowym, a w kolejnych akcjach mistrzowie Polski po raz kolejny wypracowali sobie przewagę (23:19). Bartosz Kurek dał Resovii piłkę setową (24:20), ekipa z Rosji obroniła się w dwóch następnych akcjach, ale w kolejnej Maksim Michajłow przestrzelił zagrywkę, kończąc seta.

 

O sukcesie mistrzów Polski w pierwszej odsłonie zadecydowała duża ilość błędów własnych rywali (4-11 w tym elemencie, w tym aż 8 pomyłek w polu zagrywki). Drugą odsłonę siatkarze Resovii zaczęli od mocnego uderzenia, na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:3. W tym momencie  Władimir Alekno dokonał zmiany na pozycji rozgrywającego: Aleksandra Butko zastąpił Igor Kobzar. W kolejnych akcjach widzowie zgromadzeni w Tauron Arenie Kraków oglądali prawdziwą metamorfozę ekipy z Kazania, podczas gdy gospodarze zupełnie zgubili rytm gry i stanęli w miejscu... W efekcie przegrywali na drugiej przerwie 13:16. Gospodarze gonili rywali, obronili dwie piłki setowe i zdołali doprowadzić do rywalizacji na przewagi, w której górą byli jednak siatkarze z Kazania.

 

W secie numer trzy odwróciła się sytuacja z pierwszej partii. Tym razem to liczne błędy własne Resovii (11-3) pozwoliły siatkarzom Zenita zbudować przewagę. Resovia rozpoczęła tę odsłonę od falstartu (3:8), nie potrafiła zmniejszyć dystansu w środkowej części seta (9:16), w efekcie w końcówce podopieczni Władimira Alekno nie mieli kłopotów z odniesieniem zwycięstwa (17:25), a seta zakończyły... błędy własne gospodarzy. W czwartej partii obrońcy trofeum nie dali już sobie wyrwać zwycięstwa, choć Podopieczni Andrzeja Kowala nie poddawali się i za wszelką cenę chcieli doprowadzić do tie-breaka. Do stanu 17:17 trwała wyrównana walka, później siatkarze Zenita odskoczyli gospodarzom.  Wilfredo Leon atakiem z drugiej linii ustalił wynik seta (21:25) i zakończył mecz. Mistrzowie Rosji nie zaprezentowali w tym starciu wielkiej siatkówki, mimo to pewnie wygrali spotkanie.

 

 

Asseco Resovia Rzeszów - Zenit Kazań 1:3 (25:22, 24:26, 18:25, 21:25)

 

Asseco Resovia: Thomas Jaeschke, Olieg Achrem, Bartosz Kurek, Russell Holmes, Dmytro Paszycki, Fabian Drzyzga - Krzysztof Ignaczak (libero) – Nikołaj Penczew, Dawid Dryja, Aleksander Śliwka.

Zenit: Aleksander Butko, Andriej Aszczew, Matthew Anderson, Wilfredo Leon, Aleksander Gucaljuk, Maksim Michajłow – Aleksiej Werbow (libero) – Wiktor Połetajew, Igor Kobzar.