To będzie rewanż za finał z poprzedniego sezonu, kiedy Zenit pokonał Asseco Resovię 3:0. To było stanowczo zbyt łatwe zwycięstwo rosyjskiej drużyny, nawet jeśli każdy z setów był w miarę wyrównany. Teraz drużyna Andrzeja Kowala bardzo chciałaby wziąć rewanż, ale zadanie będzie niesamowicie trudne. Mistrzowie Polski mogą tego dokonać, jeśli staną się jak PGE Skra Bełchatów.

 

Drużyna Zenita Kazań w tej edycji Ligi Mistrzów przegrała tylko raz, właśnie z bełchatowianami i to na własnym parkiecie. To był jeden z najbardziej dramatycznych meczów tego sezonu. Zaczęło się od prowadzenia Rosjan 2:0, a skończyło rewelacyjnym zrywem Skry. To jak na razie jedyna porażka drużyny Władimira Alekny w Lidze Mistrzów (Skra Bełchatów przerwała tym zwycięstwem serię 28 kolejnych zwycięstw Zenita) i jedyna porażka z polskim zespołem w ostatnich sześciu starciach.

 

Listę sukcesów mistrzów Rosji (kilka dni temu zapewnili sobie znów tytuł) można by ciągnąć bardzo długo. Dość powiedzieć, że dla Zenita będzie to szósty z rzędu występ w Final Four Ligi Mistrzów i szansa na piąty finał (wcześniej: 2008, 2011, 2012 i 2015). Rosjanie mogą także zdobyć swój czwarty tytuł, dwa razy w finale wygrywali z polskimi zespołami (2012 ze Skrą i rok temu z Asseco Resovią).

 

W meczu z tak trudnym rywalem mistrzowie Polski będą liczyć na wsparcie 15 tysięcy kibiców, którzy zasiądą na trybunach Tauron Areny Kraków. Mówi o tym głośno rozgrywający Asseco Resovii Fabian Drzyzga. Rok temu, podczas turnieju w Berlinie, na trybunach była stosunkowo niewielka grupa kibiców z Rzeszowa, a i tak stworzyli niesamowitą atmosferę. Co się stanie, gdy wypełnią trybuny w Krakowie?

 

Transmisja meczu Asseco Resovia - Zenit Kazań w Polsacie Sport (od 16:00) i w Polsacie Sport News (od 16:30).