Lechia była dłużej przy piłce, wymieniła więcej podań, stworzyła więcej sytuacji, oddała dwa razy więcej strzałów niż rywal. Gdyby gdańszczanie byli przy tych swoich licznych strzałach bardziej precyzyjni, mogliby odprawić Pogoń z większym bagażem bramek.

 

Gole padły jednak dwa. Pierwszego bardzo szybko, bo już w dziewiątej minucie, zdobył Milos Krasić. Asystę przy trafieniu Serba zaliczył Flavio Paixao, który podał do kolegi... przewrotką. Rzecz jasna przypadkiem, bo Portugalczyk próbował w ten efektowny sposób zdobyć gola, ale nie trafił czysto w piłkę. Warto jeszcze odnotować kluczowe dla powodzenia tej akcji dobre dośrodkowanie Wawrzyniaka do Paixao.

 

Przy drugiej bramce nie było już nawet odrobimny przypadku. Sebastian Mila dośrodkował z rzutu rożnego prosto na głowę Grzegorza Wojtkowiaka, który pewnym strzałem ustalił wynik meczu.

 

I w ten sposób chwalona przez większość sezonu Pogoń została w tabeli wyprzedzona przez dość regularnie krytykowaną Lechię. Patrząc na grę szczecinian w dwóch meczach grupy mistrzowskiej można zresztą odnieść przykre wrażenie, że ekipa Czesława Michniewicza już drugi sezon demonstracyjnie bojkotuje reformę ESA 37. W zeszłym roku Portowcy po 30. kolejce też zupełnie przestali grać...



Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 2:0 (1:0)
Bramki: Krasić (9.), Wojtkowiak (66.)

Lechia: Milinković-Savić - Wojtkowiak, Maloca, Wawrzyniak - Chrapek (59. Stolarski), Mila (69. Haraslin), Kovacević, Krasić (76. Łukasik), Peszko - Kuświk, F. Paixao

Pogoń: Kudła - Rudol, Czerwiński, Fojut (46. Zwoliński), Nunes - Murawski, Piotrowski (67. Listkowski) - Frączczak, Akahoshi, Gyurcso - Dwaliszwili (69. Kort)

 

Żółte kartki: Maloca - Zwoliński. Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów: 10181.