Rozstawiona z numerem 3. w Konferencji Zachodniej drużyna z Oklahomy w pierwszym spotkaniu przed własną publicznością zdemolowała Mavericks 108:70, ale już w drugim zeszła z parkietu pokonana.

 

O wyniku poniedziałkowego meczu, który oznacza, że "Grzmoty" utraciły przewagę własnego parkietu, decydowała... sędziowska analiza wideo ostatniej akcji gospodarzy. Na 7,1 s przed końcem czwartej kwarty, przy 85:84 dla gości, ich rozgrywający Raymond Felton spudłował oba rzuty wolne. Gospodarze zebrali piłkę i zdążyli szybko przedostać się pod kosz rywali.

 

Rzut Kevina Duranta został jednak zablokowany przez Justina Andersona, piłkę zebrał Russell Westbrook i też nie trafił, chwycił ją jeszcze nowozelandzki środkowy Thunder Steven Adams i natychmiast oddał celny tym razem rzut. Sędziowie, po obejrzeniu powtórek tej akcji, stwierdzili jednak, że piłka opuściła jego rękę już po zapaleniu się światła sygnalizującego koniec meczu.

 

Najwięcej punktów dla zwycięzców zdobyli Felton - 21 i 11 zbiórek oraz Niemiec Dirk Nowitzki - 17.

 

Dobrze broniący koszykarze Mavericks pozwolili rywalom trafić zaledwie 33,7 procent rzutów z gry. Największy dorobek w zespole gospodarzy odnotowali Durant - 21 pkt (ale tylko siedem celnych z 33 oddanych rzutów z gry, co oznacza jeden z najsłabszych występów w play off) i dziewięć zbiórek. Westbrook dodał 19 pkt i 14 zbiórek.

 

"Jestem bardzo dumny ze swoich graczy i sposobu, w jaki zareagowali na jedną z najbardziej upokarzających porażek w historii klubu. W tej grupie jest wiele dumy i odporności" - skomentował trener zwycięzców Rick Carlisle.

 

Broniący tytułu "Wojownicy", bez kontuzjowanego najbardziej wartościowego zawodnika (MVP) poprzedniego sezonu i najlepszego strzelca bieżącego Stephena Curry'ego, nie mieli problemów z ponownym pokonaniem Houston Rockets. Tym razem zwyciężyli 115:106 i w rywalizacji do czterech wygranych prowadzą 2-0.

 

Na ten sukces najbardziej zapracowali Klay Thompson - 34 pkt, Andre Iguodala - 18 i Draymond Green - 12 pkt, 14 zbiórek i osiem asyst. W drużynie "Rakiet" wyróżnił się James Harden - 28 pkt i 11 asyst.

 

"Nieobecność Stephena wiele zmieniła w naszej grze. Musieliśmy być bardziej agresywni. To zwycięstwo pokazało głębię naszego składu i ducha waleczności" - powiedział Thompson, który ustanowił swój punktowy rekord w play off.

 

Rockets przegrali sześć kolejnych i 14 z ostatnich 15 spotkań z Warriors.

 

Koszykarzom Toronto Raptors, po nieudanym sobotnim debiucie, kiedy to ulegli na własnym parkiecie Indiana Pacers 90:100, udało się zrewanżować i wygrać 98:87. Pierwszoplanowymi ich graczami byli litewski środkowy Jonas Valanciunas - 23 pkt i 14 zbiórek oraz rozgrywający Kyle Lowry - 18, dziewięć asyst i siedem zbiórek. Wśród pokonanych wyróżnił się Paul George - 28 pkt.