Łukasz Kadziewicz: Byłeś wszędzie: Grecja, Turcja, Rosja, Włochy, teraz Iran. Nie jesteś zmęczony tymi wycieczkami?

Łukasz Żygadło: Szukam nowych kierunków

A tak poważnie, to tęskniłeś za Polską?

Oczywiście, że tęskniłem za Polską, polskim, jedzeniem, rodziną. Teraz mam okazję skosztować polskiej kuchni, spotkać się z rodziną, porozmawiać.

Można o tobi powiedzieć sportowiec-kosmopolita? Masz polski paszport, ale Europa i świat są twoim domem? Jesteśmy w Krakowie, a zaczepiają cię włoscy kibice.

Wiele lat spędziłem w Trento. To był fantastyczny czas. Ja byłem zadowolony, kibice byli zadowoleni. Osiągaliśmy fantastyczne rezultaty. To była piękna historia.

Opowiadasz same ciepłe rzeczy o Teheranie.

Zależy, z jaką głową pojedziesz w dane miejsce. Możesz szukać tylko negatywów i wyjedziesz szybko, zdesperowany. A możesz być ciekawy świata, miejsca. Pojechałem do Iranu i myślałem, że jest tam niebezpiecznie. Wiadomo, że jest kontrola. Politykę trzeba oddzielić od normalnego życia. Irańska gościnność kojarzy mi się ze staropolską gościnnością. Zrobią dla ciebie wszystko.

Kręci się łezka w oku, że wyjechałeś z Europy i nie masz szansy grania na najwyższym poziomie, którą miałeś przez wiele lat? Byłeś w Trento, wygrałeś z nimi Ligę Mistrzów. Widzisz, że grają Zenit, Trento, Macerata. Mogłeś tutaj być.

Wcześniej byłem na świeczniku. W Iranie gra się bardzo dobrze, ale jesteś daleko od tego absolutnego topu. Wiadomo, że chciałoby się znowu zagrać w Final Four, bo finał z 2010 roku był fantastycznym przeżyciem.

Masz jakąś awersję do polskiej siatkówki i polskich klubów? Czy nie odbierasz telefonów z propozycjami?

Bardzo bym chciał zagrać w Polsce. Może zagram? Jeżeli jednak mam propozycję dużo lepszą finansowo, to szukam innych rynków.

Masz jakiś wiek, do którego chciałbyś grać?

Czuję się bardzo dobrze. Wyszedłem z bardzo ciężkiej kontuzji, kiedy wielu lekarzy mówiło mi, że już nigdy nie zagram. To mi daje siłę. Jeżeli bym został w Iranie, to jest szansa zostać w mistrzostwach azjatyckich, to byłoby bardzo ciekawe.

Bruno, Butko, Toniutti, Drzyzga. Gdzie w tym towarzystwie jest Żygadło?

Nawet się nie zastanawiam....

Przestań... Nie robiłeś takiego rankingu? Drzyzga zaczął od siebie.

Dobry rozgrywający myśli o drużynie. Nie jest najważniejsze, żeby on był na świeczniku. Dobry rozgrywający gra tak, żeby jego zespół wygrał.

 

Cała rozmowa z Łukaszem Żygadłą w załączonym materiale wideo.