W momencie, gdy Ronaldo zdecydował się na niecodzienny pomysł jego drużyna prowadziła 3:0. Realowi nic i nikt nie mógł wydrzeć już wygranej, ale doświadczony piłkarz zdaniem ekspertów okazał brak szacunku rywalom, ale również kolegom z drużyny oraz wszystkim zebranym na stadionie. Szkoleniowiec „Królewskich” Zinedine Zidane w momencie, gdy Cristiano Ronaldo przed końcowym gwizdkiem zszedł z murawy, nie mógł dokonać już zmian. Po meczu wyszło na jaw, że najlepszy piłkarz madryckiej ekipy miał kłopoty z kostką.

 

Sam Zidane nie skrytykował swojego podopiecznego, wręcz przeciwnie. Francuski trener stanął w obronie swojej gwiazdy i tłumaczył, że Portugalczyk zmagał się w końcówce meczu z kontuzja. - Będą konieczne dodatkowe badania, bo Criastiano obawiał się, że uraz może się pogłębić. Stąd taka reakcja. Obawialiśmy się o jego zdrowie, ale wierzę, że to nic poważnego. Tacy gracze jak Cristiano od czasu do czasu powinni odpoczywać albo schodzić tuż przed końcem zawodów. Jednak on jest ambitny i zawsze chce być na boisku – wyjaśnił od razu po środowym meczu opiekun ekipy z Estadio Santiago Bernabeu.

 

Mimo wyjaśnień Zidane’a zachowanie Ronaldo było dziwaczne i niezrozumiałe. Być może CR7 był podirytowany faktem, że nie wpisał się na listę strzelców i tuż przed końcem potyczki stracił nadzieję, że uda mu się w końcu pokonać bramkarza Villarreal? Szczegółowe badania wykazały, bowiem, że najlepszemu strzelcowi La Liga nic nie dolega i będzie mógł zagrać w kolejnym spotkaniu.