Ten pierwszy warunek wydaje się łatwiejszy do spełnienia. Wprawdzie Hertha jest obecnie czwartym zespołem ekstraklasy (49 punktów) i wciąż ma dużą szansę na awans do kolejnej edycji Ligi Mistrzów, jednak Bayern odniósł komplet zwycięstw w pięciu ostatnich kolejkach, zdobywając 13 goli i tracąc tylko jednego. Ponadto we wtorek Bawarczycy pokonali Werder Brema 2:0 w półfinale Pucharu Niemiec i są zdecydowanymi faworytami spotkania na Stadionie Olimpijskim, gdzie zawitają jeszcze przy okazji finału pucharu.

 

Podopieczni hiszpańskiego trenera Josepa Guardioli zgromadzili 78 punktów i wyprzedzają o siedem BVB. Do zdobycia pozostało 12. Obie ekipy zmierzą się też 21 maja w finale DFB-Pokal, ponieważ dortmundczycy wyeliminowali w półfinale właśnie Herthę, którą pokonali 3:0.

 

"Chciałbym podziękować moim piłkarzom, że zostanę z nimi o tydzień dłużej" - cieszył się po wtorkowym meczu Guardiola, który w finale krajowego Pucharu poprowadzi Bayern po raz ostatni (liga kończy się tydzień wcześniej), chyba że zakwalifikuje się do decydującego pojedynku w Lidze Mistrzów, zaplanowanego na 28 maja. Od przyszłego sezonu Katalończyk obejmie Manchester City.

 

Bawarczycy mogą jednak oszczędzać siły w najbliższej kolejce. W środę czeka ich bowiem pierwszy mecz półfinału Champions League z Atletico Madryt. Do pełni sił przed tym spotkaniem ma nadzieję powrócić lider defensywy Jerome Boateng.

 

"Jestem w 90 procent zdrowy. Ale nie zamierzam podejmować ryzyka, dopóki nie będę w pełni przekonany, że jestem gotowy" - powiedział reprezentant Niemiec.

 

Samo zwycięstwo nad Herthą nie wystarczy jeszcze monachijczykom do tytułu. O tej samej porze (godz. 15.30) w Stuttgarcie rywalizować będzie wicelider Borussia Dortmund, który w 2016 roku poniósł tylko jedną porażkę - z Liverpoolem 3:4 w ćwierćfinale Ligi Europejskiej. Drużyna Łukasza Piszczka w ekstraklasie jest niepokonana od 19 grudnia - 10 zwycięstw i trzy remisy. Teraz spróbuje ją zatrzymać m.in. bramkarz walczących o utrzymanie w Bundeslidze gospodarzy Przemysław Tytoń.

 

Hertha przegrała trzy ostatnie ligowe potyczki i traci dwa punkty do trzeciego w tabeli Bayeru Leverkusen. Wciąż ma jednak o cztery więcej od trzech innych pretendentów do gry w Champions League: Borussii Moenchengladbach, FSV Mainz oraz Schalke 04 Gelsenkirchen. Być może do najciekawszego starcia 31. kolejki dojdzie w sobotę o 18.30, gdy Schalke podejmie Bayer. W składzie "Aptekarzy" zabraknie obrońcy Sebastiana Boenischa, który będzie pauzował do końca sezonu.

 

O 15.30 praktycznie zdegradowany już Hannover 96 Artura Sobiecha zmierzy się na wyjeździe z FC Ingolstadt 04, z kolei FC Koeln Pawła Olkowskiego podejmie SV Darmstadt 98. W niedzielę o tej samej porze Hoffenheim Eugena Polanskiego zagra w Moenchengladbach z tamtejszą Borussią.