Capitals to najlepsza drużyna sezonu zasadniczego. Gładko wygrała trzy pierwsze mecze (2:0, 4:1 i 6:1), ale później w bramce "Lotników" stanął Michal Neuvirth. 28-letni Czech radził sobie świetnie i w dwóch kolejnych spotkaniach to filadelfijczycy byli lepsi; zwyciężali 2:1 i 2:0.

W niedzielę Neuvirth także robił co mógł. Z 29 strzałów przepuścił tylko jeden - Szweda Nicklasa Backstroema w 29. minucie. Do tego momentu, licząc z meczami numer cztery i pięć, Czech miał na koncie obronione 74 strzały z rzędu. Niepokonany był przez blisko 110 minut.

"Backstroem dostał świetne podanie. Uderzył bezbłędnie i po prostu nie miałem szans" - ocenił Neuvirth.

W półfinale Konferencji Wschodniej rywalem Capitals będzie ekipa Pitsburgh Penguins, która już wcześniej 4-1 pokonała New York Rangers.

Bardzo wyrównany przebieg miała rywalizacja w parze New York Islanders - Florida Panthers. "Wyspiarze" wygrali 4-2, ale wszystkie zwycięstwa odnieśli różnicą tylko jednej bramki, a aż trzy z nich dopiero po dogrywkach.

W niedzielę potrzebne były dwie dodatkowe części gry. Nowojorczycy we własnej hali długo przegrywali po bramce Jonathana Huberdeau w 19. minucie. Wyrównać zdołali dopiero na 54 sekundy przed końcem regulaminowego czasu, za sprawą trafienia Johna Tavaresa. Ten sam zawodnik popisał się zwycięskim golem w drugiej dogrywce.

"Myślę, że w większości tych meczów byliśmy lepszym zespołem, ale hokejowi bogowie nam nie sprzyjali" - powiedział trener Panthers Gerard Gallant.

Islanders pierwszą rundę play off przebrnęli po raz pierwszy od 1993 roku. Ich kolejnym rywalem także będzie zespół ze stanu Floryda - Tampa Bay Lightning.

Stars natomiast w szóstym, wyjazdowym meczu z Minnesota Wild szybko przejęli kontrolę. Po pierwszej tercji prowadzili 3:0, a w kolejnej dołożyli następne trafienie. Gospodarze, starający się ze wszelką cenę uniknąć wyeliminowania, w ostatniej tercji w niespełna pięć minut zdobyli trzy bramki, ale "Gwiazdy" nie pozwoliły im odwrócić losów meczu; wygrały 5:4.

W półfinale Konferencji Zachodniej teksańska drużyna zmierzy się albo z broniącymi Pucharu Stanelya Chicago Blackhawks, albo z St. Louis Blues. W parze tej jest remis 3-3, a decydujący mecz odbędzie się w poniedziałek w St. Louis.