Turowa w play off zabraknie po raz pierwszy od awansu do ekstraklasy w 2004 roku. Zespół ze Zgorzelca po sezonie zasadniczym zajął dziewiąte miejsce (16 zwycięstw i 16 porażek) i od pierwszej ósemki dzieliła go jedna wygrana. „Czuję niedosyt, bo stawialiśmy sobie za cel awans do play off i ten cel nie został zrealizowany. Z drugiej strony po słabym początku sezonu w grze zespołu widoczny był postęp i w pewnym momencie wydawało się, że wskoczymy do tej pierwszej ósemki. Zabrakło naprawdę niewiele” – powiedział prezes klubu z Dolnego Śląska.

 

Wicemistrzowie Polski mieli fatalny start rozgrywek, kiedy w pierwszych sześciu kolejkach doznali aż pięciu porażek i udało się im w tym czasie pokonać tylko Start Lublin. Końcówka sezonu też nie była zbytnio udana, bo w sześciu meczach udało się wygrać tylko dwa.

 

Według Stachyry o niepowodzeniu zaważyły dwa elementy – brak ekstraklasowego doświadczenia u młodych zawodników i brak szczęścia. „Mieliśmy dziesięć meczów, które kończyły się na styku, czyli jeden z zespołów wygrywał jednym, dwoma, czy trzema punktami, i tylko jeden z nich wygraliśmy. Gdyby było pół na pół, teraz przygotowywalibyśmy się do play off. Brakowało w końcówkach albo szczęścia, albo ligowego cwaniactwa” – wyjaśnił.

 

Włodarze aktualnego jeszcze wicemistrza Polski po zakończeniu sezonu zasadniczego niemal z marszu przystąpili do analizy, tego co się wydarzyło i zarazem przygotowań do kolejnych rozgrywek. Jedną z pilniejszych kwestii do rozwiązania pozostaje pozycja trenera. Stachyra przyznał, że dopiero po głębszej analizie gry zespołu zostanie podjęta decyzja, czy Ignatowicz pozostanie pierwszym szkoleniowcem

 

„Musimy się dowiedzieć, na ile brak awansu do play off wynikał z decyzji i pracy trenera, a na ile z kwestii, o których już mówiłem. Nie chcemy za niepowodzenie winić szkoleniowca, skoro on dał z sienie wszystko i wycisnął z tego zespołu maksimum” – tłumaczył prezes Turowa.

 

Klub ze Zgorzelca, który w ostatnich trzech latach raz był mistrzem, dwa razy sięgał po wicemistrzostwo Polski, przed startem sezonu dysponował mniejszymi pieniędzmi na drużynę niż wcześniej i, jak powiedział Stachyra, w kolejnych rozgrywkach sytuacja będzie podobna. „Wiele wskazuje, że finansowo nie będziemy plasowani w czołówce, ale postaramy się stworzyć drużynę, która spełni nasze sportowe cele. Budujemy zespół w perspektywie trzyletniej i chcemy, aby w tym czasie piął się w grę i niebawem ponownie bił się o najwyższe cele” – dodał.

 

Ważne dla przyszłości Turowa będą rozpoczęte już rozmowy z tytularnym sponsorem formą PGE. Aktualna umowa wygasa w czerwcu. „Bardzo liczymy, że uda się przedłużyć współpracę, a jeżeli już taka decyzja zapadnie, to kwestią do ustalenia pozostanie, na jakich zasadach i na jaką pomoc będziemy mogli liczyć. To będą dla nas kluczowe decyzje” – podsumował prezes Stachyra.

 

Od awansu do ekstraklasy Turów raz zdobył mistrzostwo i aż sześć razy sięgał po srebrny medal. Przed obecnym sezonem najsłabiej wypadł w roku 2006, kiedy zajął siódme miejsce.