Krzysztof Wanio: Dla Ciebie ten medal jest szczególny, chyba nie tylko z siatkarskich powodów. Opowiedz nam o swoich emocjach.

Grzegorz Bociek: Szczerze mówiąc, to chyba nawet nie myślałem o tym, że dostanę taki prezent po tej mojej chorobie, że dojdę tak daleko. Brak mi słów, nie wiem czy się śmiać, czy płakać, czy się cieszyć.

I płacz, i się ciesz, bo tak naprawdę to jest Twój dzień, i to jest Twoja radość. Czasami upadamy, nie zawsze ze swojej winy, ale ważne, żeby się podnieść, prawda?

Myślę, że to jest normalne, że trzeba się podnosić. Zachęcam wszystkich ludzi, żeby walczyli o swoje.

Teraz się cieszysz, ale przed Tobą kolejne trudne miesiące. Wszystko po to, żeby od jesieni tego Bociusia zacząć oglądać w najlepszym wydaniu. Będzie ten kręgosłup naprawiany?

Będzie naprawiany na pewno, bo już od jakiegoś czasu jadę na prochach i cieszę się, że chłopaki dali radę, i nie musieli wychodzić. Bałem się o to, że jak już wejdę, to na leżąco będę odbierał ten medal.

 

Rozmowa z Grzegorzem Boćkiem także w załączonym materiale wideo.