Khan: dobry biznesman: Wszyscy śmiali się z Khana, kiedy odrzucił stadionową walkę z Kellem Brookiem w Anglii, twierdząc, że nikt nie da mu więcej zarobić. Okazało się, że parę telefonów w wykonaniu managera Khana, Al’a Haymona i Anglik będzie miał wypłatę w wysokości ponad 13 milionów dolarów. Niby tyle samo, ile oferował za walkę z Brookiem w Liverpoolu Eddie Hearn, ale jak zdradził Khan “kiedy zgodziłem się za taką sumę bić się z Brookiem, okazało się, że Hearn blefował – dostałbym znacznie mniej”  Oscar De La Hoya (który wbrew faktom zaprzecza jakoby Haymon miał z organizacją walki cokolwiek wspólnego), dostał mocne wsparcie finansowe od rzadzącego w HBO Petera Nelsona i walkę  dało się łatwo zrobić. To, że HBO jest na wojennej ścieżce z Haymonem, albo fakt, że Oscar skarży kontrowersyjnego managera w sądzie federalnym, to… detale. Jak można wspólnie zarobić…

 

Kategoria wagowa? Po co to komu…  Największe sukcesy Amira Khana, to kategoria wagowa do 140 funtów (63,5 kg),  a walka z Alvarezem o tytuł w wadze średniej odbędzie się w umownym limicie 155 funtów czyli 70 kilogramów.  Dodajmy do tego fakt, że Alvarez lubi przybierać na wadze w dniu walki przynajmniej dodatkowe pięć kilogramów i mamy pojedynek rywali, których tak naprawdę będą dzielić przynajmniej trzy kategorie wagowe. Khan – który nigdy w 34 walkach nie ważył więcej niż 66 kg -  był dwa razy ciężko znokautowany (Prescott, Garcia) przez rywali, których siła ciosu nawet nie jest porównywalna do tego, jak mocno bije Alvarez… ale w tym szaleństwie jest metoda. Gdyby wygrał stanie się bohaterem  po obu stronach Oceanu. Jak przegra, po obu stronach Oceanu powiedzą/napiszą, że przynajmniej próbował zrobić coś wielkiego.

 

Canelo: przymiarka do rewanżu z Floydem? Canelo-Khan odbędzie się w nowiutkiej, mogącej pomieścić 20 tysięcy widzów hali “T-Mobile Arena”, której szefowie bardzo chcieli by jako pierwszy walczył tam “miejscowy” Floyd Mayweather Jr. “Money” miał inne plany. W 2013 roku, Floyd ośmieszył Canelo, który w pewnym momencie wolał nie  zadawać ciosów niż mijać cel o pół metra, ale Khan to dla niego najważniejsza próba przed ewentualnym rewanżem. Ze wszystkich pięściarzy, z którymi Alvarez ostatnio walczył, Khan, pod wodzą nowego trenera Virgila Huntera, najbardziej przypomina stylem Mayweathera Jr. Walczy mądrzej, nie pcha się do półdystansu, jest szybki i będzie realnym zagrożeniem dla Canelo tak długo, jak zdąży uciekać przed jego ciosami. Realnie patrząc – w momencie, kiedy Meksykanin zda sobie sprawę, że ciosy Khana nie robią na nim wrażenia, walka się skończy.  

 

Ile PPV?  Żeby wszyscy mogli dobrze zarobić, walka Alvarez-Khan musi sprzedać minimum 900 tysięcy PPV. Przeciętna cena pay-per-view w USA to około 70 dolarów czyli w pobliżu górnej półki cenowej za tego typu transmisje. Po strasznej wpadce finansowej Boba Aruma, który do pojedynku Pacquiao-Bradley 3 dołożył ponad dziesieć milionów dolarów, wszyscy są ostrożni. Z wyjątkiem De La Hoyi, który nie ma żadnego problemu stwierdzać publicznie, że “spodziewam się dwukrotnie większej oglądalności niż była na walce Canelo-Cotto”. Czyli 1,8 miliona widzów, czego nie spodziewa się NIKT poza Złotym Chłopcem.   

 

GGG: za 15 dni z pasem WBC?  Walkę w Las Vegas, siedząc w jednym z pierwszych rzędów, będzie oglądał Giennadij Gołowkin. Bez względu kto wygra, według ustaleń WBC, dokładnie 15 dni po walce – czego spodziewają się wszyscy – GGG będzie bez walki miał zielony pas World Boxing Council w wadze średniej. Jeśli wygra Alvarez, Oscar De La Hoya będzie wolał oddać pas, niż spróbować sił z Kazachem. To samo Haymon, który w razie sensacyjnego zwycięstwa Khana, doskonale zdaje sobie sprawę, że Amir byłby dla Giennadija tylko mięsem armatnim. Zarówno Oscar jak Al chcieliby jeszcze dobrze zarobić na swoich mistrzach. Walka z Gołowkinem jest im po prostu niepotrzebna.

 

Transmisja gali z walką Alvarez - Khan w nocy z soboty na niedzielę od godziny 3:00 w Polsacie Sport!