Drużyna Blues nigdy nie zdobyła Pucharu Stanleya, a w finale konferencji poprzednio grała w 2001 roku. Decydujący mecz ze Stars zaczął się po jej myśli. W szóstej minucie prowadzenie gościom dał Robby Fabbri. 20-latek zaliczył później jeszcze dwie asysty i został najmłodszym w historii NHL zawodnikiem, który w siódmym meczu uzyskał trzy punkty.

 

"Nutki" poszły za ciosem i jeszcze w pierwszej tercji zdobyły dwie bramki. Na listę strzelców wpisali się Paul Stastny i Patrik Berglund.

 

W drugiej części gry chcący odrobić stratę gospodarze raz za razem atakowali bramkę Blues. Oddali aż 18 strzałów, ale to rywale zdobyli kolejne dwa gole. Do siatki Stars trafili David Backes i Troy Brouwer. - Cała drużyna włożyła wielki wysiłek w ten sukces. Szybko uzyskaliśmy przewagę i nawet na moment nie odwróciliśmy się za siebie - powiedział Elliott.

 

"Gwiazdy" stać było jedynie na honorową bramkę na początku trzeciej tercji. Jej autorem był Patrick Eaves. W końcówce wynik ustalił Rosjanin Władimir Tarasenko. - To wielkie rozczarowanie. Po prostu nie byliśmy dziś sobą. Nawet kiedy przejęliśmy inicjatywę, to zmarnowaliśmy zbyt wiele dogodnych okazji. Nie tak wyobrażaliśmy sobie koniec sezonu - przyznał trener Stars Lindy Ruff.

 

Kolejnego rywala hokeiści Blues poznają w czwartek. W siódmym decydującym meczu ekipa San Jose Sharks podejmie Nashville Predators. W Konferencji Wschodniej parę finałową tworzą Tampa Bay Lightning i Pittsburgh Penguins.