Tomic jest sklasyfikowany na 22. miejscu światowego rankingu, a przed nim jest tylko jeden jego rodak - 20. Nick Kyrgios. W ubiegłym tygodniu obaj zawodnicy dostali ostrzeżenie od szefowej misji Kitty Chiller, która krytykowała ich niesportową postawę na korcie i poza nim.

 

"Z dużym żalem zawiadamiam, że podjąłem trudną decyzję, iż nie zagram dla Australii o medal w Rio. Zawsze z dumą reprezentowałem swój kraj w Pucharze Davisa i dawałem z siebie wszystko. Jednak z powodu niezwykle napiętego kalendarza i ze względów osobistych nie będę niestety mógł się w pełni zaangażować w turniej olimpijski" - wyjaśnił Tomic w oświadczeniu.

 

Chiller opisała postawę Tomica podczas ubiegłotygodniowego turnieju w Madrycie jako "żenującą" po tym, jak tenisista celowo oddał rywalowi punkt, trzymając rakietę rączką w stronę przeciwnika. Później powiedział, że jest mu wszystko jedno, bo "w wieku 23 lat jest wart 10 milionów dolarów".

 

Szefowa misji zapowiedziała, że nie zamierza namawiać Tomica do zmiany zdania.

 

"To jego wybór. Nie da się zmusić nikogo do występu na igrzyskach. W naszym zespole chcemy tylko ludzi, którzy chcą tam być i są gotowi przestrzegać reguł, które się z tym wiążą" - powiedziała.

 

Na razie nieznany jest los Kyrgiosa, który - jak powiedziała Chiller - "stąpa po cienkim lodzie".

 

Wcześniej 21-letni tenisista, który regularnie kłóci się z sędziami, obraża rywali i kibiców, powiedział o otrzymanym ostrzeżeniu: "Jeśli nie chcecie, żeby wasz kraj reprezentowało dwóch najlepszych tenisistów, to bardzo proszę".