Tak naprawdę nie można było zbytnio sugerować się rekordem Brazylijczyka, bo ten w przeszłości walczył z choćby Johannem Duhaupas - byłym pretendentem do tytułu mistrza świata WBC - Dereckiem Chisorą, Tysonem Furym - aktualnym superchampionem WBA oraz mistrzem WBO i IBO - Eddie Chambersem - byłym pretendentem do tytułów IBF, WBO i IBO czy też Josephem Parkerem i Carlosem Takamem, którzy niedługo zmierzą się w eliminatorze do walki z mistrzem IBF Anthonym Joshuą. Oczywiście z każdym z nich przegrał, lecz nie zawsze przed czasem...

Wach wracił do ringu po ubiegłorocznej porażce z Aleksandrem Powietkinem i był faworytem w starciu z Nascimento, o czym zdawał sobie sprawę. Miał przecież lepsze warunki, z czego korzystał w pierwszej rundzie, lecz później jakby o tym zapomniał. Był pasywny, przez co dawał Brazylijczykowi okazję do charakterystycznych, prawych sierpowych. Były to ciosy bardzo obszerne, sygnalizowane, które nie wystawiały o nim dobrej laurki. Technika pozostawiała wiele do życzenia, lecz Polak musiał być cały czas czujny, by nie nadziać się na jedno uderzenie.

Ostatecznie "Wiking" wygrał jednogłośnie na punkty.

Wynik walki:

Mariusz Wach pokonał jednogłośnie na punkty (98:92, 96:94, 96:95) Andre Nascimento.