"Wojskowi" zdobycie mistrzostwa mogli świętować już w środę, ale przegrali w Gdańsku z Lechią (0:2) - byłym klubem Borysiuka. "W Gdańsku zasłużenie przegraliśmy. Nie potrafiliśmy postawić się Lechii i byliśmy na to wściekli. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę z naszej siły na własnym boisku" - ocenił 24-letni pomocnik.

Dlatego losy tytułu rozstrzygnęły się w ostatniej kolejce. "W środę nie zagrałem w Gdańsku i najgorsze było dla mnie oczekiwanie na niedzielne spotkanie. Te trzy dni były nieco monotonne, bo każdy z nas chciał jak najszybciej rozegrać mecz z Pogonią. To czekanie było najgorsze, jednak potrafiliśmy sobie z tym poradzić" - przyznał Borysiuk. Przed niedzielnymi meczami Legia i Piast miały po 40 punktów. Żeby być pewnym utrzymania pierwszego miejsca, podopieczni Stanisława Czerczesowa musieli pokonać Pogoń.

"W przerwie meczu zapytałem się w tajemnicy o wynik w Gliwicach i wiedziałem, że Piast przegrywa. Jednak wśród nas nie było żadnej rozmowy o wyniku tego spotkania. Jak się później okazało, to nie miało znaczenia, bo udowodniliśmy swoją wyższość. Patrząc z perspektywy całego sezonu, zasłużenie zdobyliśmy mistrzostwo Polski, choć jestem przy Łazienkowskiej od stycznia. Wiem jednak, że cała drużyna ciężko na to zapracowała" - podkreślił.

Ostatecznie Legia wygrała z Pogonią 3:0, a Piast przegrał z KGHM Zagłębiem Lubin 0:1. "Tak naprawdę od początku meczu czuliśmy, że wygramy. Byliśmy niesamowicie zmotywowani, bo wszyscy wzajemnie się wspieraliśmy" - dodał. Trener Czerczesow mówił, że w końcówce sezonu jego zespół nie grał efektownie, ponieważ piłkarze byli przemęczeni. Jednak w niedzielnym meczu można było odnieść wrażenie, że "Wojskowi" tylko czekają na błąd rywali.

"W ostatnich meczach - z Piastem czy Lechem w finale Pucharu Polski, graliśmy w nieco innym stylu niż wcześniej. Nie rzucaliśmy się na przeciwnika, a czekaliśmy na swoje okazje. W meczu z Pogonią dwie bramki strzeliliśmy właśnie po kontratakach, więc przyniosło to efekt" - przyznał pomocnik "Wojskowych". Borysiuk, który w barwach stołecznego zespołu w 2008 roku zadebiutował w ekstraklasie mając 16 lat i 209 dni, opuścił go w 2012 roku.

"Spełniłem swoje marzenie, którym było zdobycie mistrzostwa z Legią. Wcześniej brakowało mi tylko tego tytułu. Chwile po zdobyciu mistrzostwa zapamiętam do końca życia. Po żadnym zwycięstwie nie płakałem, ale w niedzielę pojawiły się łzy wzruszenia. Dlatego lepszego powrotu do Legii nie mogłem sobie wymarzyć" - zakończył Borysiuk.