37-latek z ekipy Movistar Yamaha późno wyjechał z garażu na drugą część kwalifikacji i znalazł się dokładnie za Maverickiem Vinalesem, który dołączy do niego w zespole w przyszłym roku. Tunel aerodynamiczny za zawodnikiem Suzuki pomógł Włochowi wskoczyć na pierwszą pozycję w ostatnich minutach. Po wszystkim jego główni rywale; Marc Marquez i Jorge Lorenzo podkreślali, że taka jazda nie była przypadkiem, a zaplanowaną taktyką.

 

„To jak ściąganie na klasówce” - powiedział obrońca tytułu, któremu jednocześnie nie przeszkadzało to, że na jego ogonie przez całą sesję siedział Andrea Iannone na Ducati. „Pomoc? Tym razem przynajmniej w kwalifikacjach, a nie w wyścigu” - żartował z kolei Rossi, nawiązując do kontrowersji sprzed roku, ale podkreślając także, że cała sytuacja była po prostu zbiegiem okoliczności.

 

Trudno się dziwić, że przed własną publicznością Rossi jest na językach przez cały weekend. W sobotę rano zaprezentował tradycyjnie specjalne malowanie kasku na domowy wyścig. Tym razem jego nadworny projektant, Aldo Drudi, przygotował żółte barwy i wielki napis „Mugiallo”, będący grą słów. Giallo to po włosku właśnie „żółty”, czyli od lat flagowy kolor 9-krotnego mistrza świata. W niedzielę z pewnością żółto będzie przede wszystkim na trybunach, ale czy także na szczycie podium?

 

Trudno powiedzieć, bo świetne tempo mają nie tylko Rossi i Lorenzo, który ruszy z piątej pozycji, ale również Vinales i Iannone, którzy zakwalifikowali się w pierwszej linii. Na niestabilność swojej Hondy narzeka nieco czwarty po czasówce Marc Marquez, ale on także był szybki w treningach. Skreślać nie można chyba nawet Andrei Dovizioso, który po nieudanej czasówce rozpocznie wyścig z trzynastej pozycji, ale na mocnym Ducati może przebić się na podium. Krótko mówiąc w niedzielę możliwe jest absolutnie wszystko.

 

Na tym nie koniec smaczków. Podczas konferencji prasowej Rossi odebrał przeznaczony dla zdobywcy pole position zegarek z rąk Eleonory Pedron, czyli byłej partnerki swojego arcyrywala sprzed lat, Maxa Biaggiego. Czyżby partnerzy organizatorów liczyli, że czasomierz zgarnie tym razem przyjaciel rzymianina, Jorge Lorenzo? Hiszpan będzie musiał w niedzielę mocno się napracować, a start z piątego pola nie ułatwi mu zadania. Jego rodak Tito Rabat z kolei w ogóle nie stanie do walki. Rano złamał lewy obojczyk i czeka na operację, która być może pozwoli mu wrócić na tor za dwa tygodnie, podczas jego domowej rundy w Barcelonie.

 

Z pole position do wyścigu Moto2 ruszy wicelider tabeli, Sam Lowes. W Moto3 imponowali podopieczni Rossiego; Romano Fenati i Andrea Migno, ale w wyścigu wszystko może się zdarzyć. Tym bardziej, że głodnych wygranej Włochów nie brakuje.

 

Plan transmisji można znaleźć TUTAJ.

 

Grand Prix Włoch od 8:40 na antenie Polsatu Sport News i Polsatsport.pl.