Szymon Rojek: Fajnie jest Cię wiedzieć w sportowym stroju, bo chyba był już taki moment, że sam zwątpiłeś w możliwość wyjścia w tym sezonie na parkiet.

 

Grzegorz Tkaczyk: Trudno to nazwać graniem, ale robię na boisku wszystko co mogę. Po sześciu miesiącach przerwy cudów nie ma, ale staram się pomóc chłopakom. Moja forma jest daleka od dobrej, jednak cieszę się, że udało mi się wrócić. Nawet rzuciłem gola z koła. Najważniejsze, że wygraliśmy i jutro zagramy w finale.

 

Jak wygląda sytuacja z brakiem? Jesteś w stanie oddać rzut z drugiej linii?

 

Słabo to wygląda. W tej chwili jestem przygotowany na 40 procent. Nie jestem nastawiony optymistycznie jeśli chodzi o rzuty w drugiej linii.

 

W meczach o dużą stawkę będzie koncentrował się na obronie?

 

Bez wątpienia tak będzie. Dzisiaj trener dał mi zagrać, ale momentami wyglądało to słabo. Cieszę się, że dostałem szasnę. Jednak w meczach o dużą stawkę zapewne zasiądę na ławce i sporadycznie wejdę zagrać w obronie.

 

Dla Ciebie jako warszawiaka gra przed warszawską publicznością to jest duże wydarzenie?

 

Oczywiście! Fajnie jest wrócić na stare śmieci. Cieszę się, gdy mam okazję zagrać w stolicy.

 

Całą rozmowę z Grzegorzem Tkaczykiem zobacz w materiale wideo.